Oto zupełnie nieznana posłanka rzuciła wyzwanie jednemu z czołowych polityków Europy: Viktorowi Orbánowi. Podobna procedura przeciw Polsce została wszczęta przez Komisję Europejską. Teraz po raz pierwszy w historii Wspólnoty z wnioskiem w tej sprawie do Rady UE wystąpił Parlament Europejski. Zachęcona tym sukcesem Sargentini rozważa podobną inicjatywę przeciw Rumunii, gdzie rząd także prowadzi kontrowersyjną reformę wymiaru sprawiedliwości.
Ale sukces holenderskiej eurodeputowanej wcale nie jest jednoznaczny. Świadczy o tym choćby podział w głosowaniu Europejskiej Partii Ludowej (EPP). Po długim wahaniu za sankcjami opowiedział się przewodniczący tego największego klubu Manfred Weber, którego Angela Merkel forsuje na nowego szefa Komisji Europejskiej. Teraz będzie jednak trudno utrzymać mu w EPP Fidesz Orbána. A to oznacza, że szanse Webera na przejęcie steru unijnej egzekutywy w przyszłym roku znacząco spadły. Tym bardziej że sondaże wskazują na spory wzrost znaczenia partii eurosceptycznych po wyborach do PE w maju 2019 r. Nie wiadomo więc, czy już wkrótce inicjatywa Sargentini nie przyczyni się do zmiany rozkładu sił w Brukseli, którego Holenderka wcale sobie nie życzyła.