Gdy media ujawniły informację o skutkach zarządzenia NFZ niebezpiecznego dla wielu pacjentów z chorobą nowotworową, wszyscy oczekiwali na reakcję rządu. Odpowiedzią najpierw było milczenie, a potem Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia zaczęły przerzucać się odpowiedzialnością.
Aż do momentu, gdy głos zabrał Donald Tusk. Wydawać się mogło, że naszym zdrowiem potrafi się skutecznie zająć jedynie się sam premier, bo dopiero po jego stanowczej, choć spóźnionej interwencji, urzędnicy przeprosili pacjentów za zamieszanie i zaczęli szybko naprawiać swój błąd.