Sejmowe komisje pracują nad umową o małym ruchu granicznym między należącym do Rosji Obwodem Kaliningradzkim a przygranicznymi terenami północnej Polski. Zdawało by się rzecz techniczna, jaką zajmują się posłowie w skali hurtowej. Tu jednak wybuchł ostry spór.
Przeciwni otwarciu granicy są posłowie PiS. A bo stosunki z Moskwą są nierównoprawne, bo Kaliningrad – zwany przed zburzeniem Królewcem – to siedziba mafii, bo zaleje nas fala przestępczości. Najgłośniej protestuje Anna Fotyga, która boi się o bezpieczeństwo w „jej" Gdańsku. Jej argumenty podnosili i powtarzali nawet rozsądni skądinąd posłowie Witold Waszczykowski i Zbigniew Kuźmiuk. Cicho siedzieli tylko posłowie PiS z województwa warmińsko-mazurskiego. A raz nawet wstrzymali się od głosu, tak aby nie zagłosować przeciw. Czyli tak jak chciała Fotyga. Tu warto też wspomnieć, że przeciw postawie Fotygi awanturowali się tamtejsi samorządowcy PiS.