Mam sporą wadę wzroku i astygmatyzm. Zaćmy na szczęście nie, ale jej wystąpienie wiąże się z wiekiem, więc wszystko przede mną. Gdyby okazało się, że muszę poddać się zabiegowi jej usunięcia, rozważyłabym operację w Czechach. Bo to jednak absurdalne, że w ramach tych samych środków z NFZ, za granicą oferuje się nam usunięcie wszystkich wad, a w Polsce tylko niektórych. Szczerze? Jeśli już miałabym mieć taką operację, wolałabym po niej już żyć bez okularów. Kto ma wadę wzroku, ten wie, o czym marzą okularnicy.

Zabiegi refundowane to tylko część turystyki medycznej. I choć usługi stomatologiczne czy zabiegi z zakresu medycyny estetycznej wciąż są u nas tańsze niż w krajach Europy Zachodniej, to jednak są na tyle drogie, że Polacy szukają dla siebie tańszej alternatywy. Najpopularniejsza jest Turcja, o samolotach wiozących turystów z zabandażowanymi głowami, klatkami piersiowymi czy zaklejonymi nosami krążą już legendy. Linie lotnicze oferują już nawet zniżki dla turystów medycznych.  

Wakacje z pakietem medycznym w tle

Polacy szukają także wsparcia medycznego na Bałkanach czy w krajach bałtyckich. Dwukrotnie, zupełnie przypadkiem w trakcie turystycznego wyjazdu, za pośrednictwem platformy oferującej najem krótkoterminowy, wynajęłam lokum w klinice stomatologicznej. I zarówno w rumuńskim Braszowie, jak i w łotewskiej Jurmale spotkaliśmy Polaków, którzy przy okazji wakacji, taniej niż w Polsce poprawiali sobie uśmiech.  

Czytaj więcej

Turystyka zdrowotna Polaków. Sprawdziliśmy, gdzie w UE leczymy zaćmę i zęby

Turystyka medyczna to nie bułka z masłem. Każdy optymalizuje koszty, więc często obolały pacjent po zabiegu usunięcia zaćmy niemal bezpośrednio po zabiegu wraca busem czy autem kilka godzin do domu. Nie jest też łatwo w samolocie po operacji piersi. Nikt też nie powiedział, że po zabiegu nie będzie powikłań i wtedy sprawa mocno się komplikuje. Przecież nie zawsze ten, kto wyjazd organizuje, chce wziąć odpowiedzialność za to, co po zabiegu. Wtedy pozostaje tylko liczyć na rodzimy NFZ.