Reklama

Putinie, nie wchodź na Krym

Bo nie wszyscy tam na Ciebie czekają, nie słuchaj Żyrynowskiego, który (echo kremlowskich gabinetów!) namawia do powtórzenia scenariusza gruzińskiego.
Bogusław Chrabota

Bogusław Chrabota

Foto: Fotorzepa/ Rafał Guz

Kijów to nie Tbilisi, a Krym trochę większy od Osetii Południowej i Abchazji. Pomyśl, że krymscy Rosjanie to niewiele więcej, niż milion ludzi. Reszta nie bardzo sprzyja Rosji. Pomyśl o trzystu tysiącach krymskich Tatarów. Srogo doświadczeni przez Stalina wrócili po latach na Krym, by oddychać powietrzem wolności, a nie stęchłym odorem łagrów. To ludzie niechętni Moskwie. Do tego muzułmanie. Czyż byś miał za mało problemów z muzułmanami?

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama