Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 278

Oto wiceprzewodniczący PiS, Antoni Macierewicz, w radiowej Jedynce w taki sposób ocenił niemiecką propozycję przeniesienia do Polski baterii patriotów: - Wydaje się, że takie działanie było celem całej tej operacji, czyli próba zaatakowania naszego rządu, zaatakowania Polski. Danie opozycji, formacji proniemieckiej, pewnego narzędzia do ataku na rząd. Gdyby to była rzeczywista propozycja, to trudno sobie wyobrazić, że pani minister posługiwała się fałszywymi argumentami. Tłumaczenie, że nie można tych baterii postawić na terenie Ukrainy, bo nie zgadza się NATO, jest jak wiadomo fałszem - powiedział Macierewicz.

Czy zatem patrioty miały posłużyć do ataku na PiS, a nie do obrony polskiej granicy?

Czytaj więcej

Macierewicz o patriotach: Propagandowa propozycja. Narzędzie dla opozycji do ataku na rząd

Od kilku dni politycy PiS przekonują z jednej strony, że propozycja ministra Mariusza Błaszczaka, aby Niemcy przekazali patrioty na Ukrainę jest słuszna, ale jednocześnie podkreślają, że Niemcy chcieli przekazać nam sprzęt przestarzały, by nie powiedzieć „chłam”. Tyle, że ten „chłam” jest w stanie bronić nieba przed wrogimi pociskami w promieniu 64 km.

Dlatego proponuję zauważyć kolejne „wrogie” nam działania. Bo przecież w Szczecinie jest zlokalizowane dowództwo Wielonarodowego Korpusu Północ–Wschód. I, co pewnie nie do pomyślenia dla PiS, na jego czele stoi niemiecki trzygwiazdkowy generał Jurgen-Joachim von Sandrart. Niemieccy oficerowie służą też w dowództwie Wielonarodowej Dywizji Północny-Wschód w Elblągu. W Centrum Szkolenia Sił Połączonych w Bydgoszczy. W Jednostce Integracji Sił NATO oraz w Centrum Doskonalenia Żandarmerii Wojskowej w Mińsku Mazowieckim.

Czy zatem – pytam PiS - zostali oni wysłani do Polski, aby przygotowywać grunt pod kolejną ekspansję na wschód?

Czy Niemcy otoczyli nas z każdej strony

Szokujące dla PiS może być i to, że Niemcy sprzedali nam uzbrojenie, i w polskiej armii w tej chwili najbardziej nowoczesne są niemieckie czołgi Leopardy A5. Czy to nie pierwszy krok do próby sparaliżowania działania naszej armii, bo przecież wielu naszych żołnierzy uczyło się obsługi tej broni od Niemców?

Niewątpliwie politycy PiS z obrzydzeniem wsiadają też do służbowych niemieckich samochodów, którymi ich wożą. Podobnie pewnie traktują niemieckie środki czystości i proszki do prania, bo przecież niszczą polski brud.

Czy Niemcy otoczyli nas z każdej strony?

Może politycy PiS powinni wziąć tabletkę na ból głowy?

A przepraszam, przecież w apteczce mają tylko niemiecką - produkowaną przez koncern Bayer.