Jesteśmy gazetą rynkową, więc trudno nam się zgodzić z takimi formami ingerencji państwa w gospodarkę jak interwencjonizm czy protekcjonizm, a przecież o to chodzi, gdy mówimy o wymuszonym przez państwo obniżeniu cen na stacjach paliw. Z jednej jednak strony są nasze – najsłuszniejsze choćby – poglądy, z drugiej – twarde fakty. A te są takie, że ciężko w przypadku Polski mówić o wolnym rynku zarówno w produkcji, jak i dystrybucji paliw. Jeśli bowiem mamy relatywnie duży wybór na rynku stacji paliw, to produkcja jest zmonopolizowana przez dwie, kontrolowane przez państwo, spółki paliwowe, a niedługo będziemy mieli do czynienia z realnym monopolem.