Reklama

Jerzy Haszczyński: On może wszystko. Co my na to?

Aleksander Łukaszenko i wykonujący jego polecenia funkcjonariusze przekroczyli kolejną czerwoną linię.
Jerzy Haszczyński: On może wszystko. Co my na to?

Foto: president.gov.by

Za co? – pytały dziennikarki Biełsatu, gdy usłyszały, że są skazane na dwa lata kolonii karnej. To pytanie pojawia się w tytule opowiadania Lwa Tołstoja o bezwzględnych represjach i zsyłce powstańca listopadowego. W wypadku Kaciaryny Andrejewej i Darii Czulcowej odpowiedź – gdyby ogłaszający wyrok zdobyli się na szczerość – brzmiałaby tak: bo Aleksander Łukaszenko jak car może robić, co chce.

Może zamykać dziennikarzy za to, że są dziennikarzami i tylko dziennikarzami – Andrejewa i Czulcowa po prostu relacjonowały wydarzenia. Może torturować nastolatków, którzy demonstrują przeciw fałszerstwom wyborczym. Może nasyłać zbirów i morderców na obrońców praw człowieka czy artystów. Taka jest Białoruś po ponad ćwierćwieczu rządów Aleksandra Łukaszenki. Nie ma pomysłu, jak ratować gospodarkę, nie dba o szczepionki dla obywateli, zajmuje się obroną swojej władzy. Wszystkimi dostępnymi środkami.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama