– Rząd powinien wyjaśnić, które są autentyczne, a które są jakoś oszustwem – powiedział o wyciekających podobno ze skrzynki szefa Kancelarii Premiera Michała Dworczyka mailach. Dotychczas rząd nie odnosił się do treści pojawiającej się w sieci korespondencji, tłumacząc, że nie będzie brać udziału w akcji dezinformacyjnej prowadzonej z Rosji. Pomysł posła Terleckiego idzie w zupełnie innym kierunku.
Można go traktować jako element rozgrywki wewnątrz partii. Nie jest tajemnicą, że część twardego PiS-u chętnie pozbyłaby się z rządu Dworczyka, by w ten sposób osłabić Mateusza Morawieckiego, który zdaniem niektórych zbyt mocno wyrósł, zostając w lecie wiceprezesem partii.