Reklama

Chodzi nie tylko o Erikę Steinbach

Przewodniczącej Związku Wypędzonych mają już dość politycy wszystkich liczących się niemieckich partii, z jej własną chadecką włącznie. Zbliża się koniec Eriki Steinbach w pierwszoplanowej polityce, co sama czuje doskonale, ogłaszając, że nie będzie się już starała zasiadać w zarządzie CDU.

Można powiedzieć: szkoda, że tak późno. I szkoda, że argumenty strony polskiej tak długo, bo ponad dekadę, nie docierały do znacznej części niemieckich elit. Niemcy uważali, że Polacy cierpią na steinbachofobię, której najczęściej przytaczanym przykładem była, faktycznie nietrafiona, okładka jednego z tygodników, na którym odziana w hitlerowski mundur szefowa BdV ujeżdżała socjaldemokratycznego kanclerza Schrödera.

Poważne zarzuty trafiały do nielicznych. A Erika Steinbach od zawsze zniekształcała historię i konsekwencje drugiej wojny światowej. Jej celem było uczynienie z niemieckich wysiedlonych ofiar równych ofiarom Trzeciej Rzeszy oraz pomniejszenie odpowiedzialności Niemiec za wywołanie wojny. I podzielenie się tą odpowiedzialnością – najchętniej z Polakami.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama