Sąd Krajowy w Monachium uwzględnił wniosek dwóch wydawnictw i zakazał Google rozpowszechniania określonych twierdzeń pojawiających się w usłudze AI Overview. Chodziło m.in. o informacje sugerujące, że wydawnictwa te miały być powiązane m.in. z oszustwami, nieuczciwymi praktykami biznesowymi, problemami z płatnościami i obsługą klientów. Za naruszenie zakazu Google grozi m.in. grzywna do 250 tys. euro.

Czytaj więcej

Koniec internetu, jaki znamy. Kolejny krok w rewolucji: polecenia dla agentów AI

Przegląd od AI zamiast listy linków

AI Overview to funkcja Google, która pojawia się nad klasycznymi wynikami wyszukiwania i przedstawia użytkownikowi krótkie podsumowanie przygotowane przez sztuczną inteligencję. Nie jest to już tylko lista odnośników do stron internetowych, lecz syntetyczna odpowiedź na pytanie lub hasło wpisane w wyszukiwarkę. W praktyce ma to zasadnicze znaczenie, bo odkąd pojawiła się ta usługa, to wielu użytkowników kończy poszukiwanie informacji właśnie na takim podsumowaniu i nie przechodzi już niżej do tradycyjnych linków.

Sprawa zaczęła się od zapytań wpisywanych w Google, po których w „Übersicht mit KI”, czyli niemieckiej wersji AI Overview, pojawiały się informacje dotyczące dwóch monachijskich wydawnictw. Tyle tylko, że automatycznie wygenerowany tekst wiązał je ze scamami, tzw. pułapkami subskrypcyjnymi, podejrzanymi praktykami i problemami z obsługą klientów. Wydawnictwa twierdziły, że były to nieprawdziwe zarzuty, a AI pomieszała informacje dotyczące innych podmiotów z informacjami na ich temat. Po wezwaniu Google do zaniechania naruszeń sprawa trafiła do sądu.

Czytaj więcej

Kamecki, Walecki: Etyka a reklama cyfrowa, SEO, AI i pozyskiwanie klientów

Sąd: AI Overview to własna treść Google

Najważniejsza teza postanowienia w tej sprawie, z którym zapoznała się „Rz”, sprowadza się do tego, że sąd nie potraktował AI Overview jak klasycznej wyszukiwarki. To oznacza, że Google nie jest tu tylko pośrednikiem odsyłającym do cudzych stron, lecz podmiotem, którego narzędzie tworzy nowy przekaz.

– Wyświetlanie „wyników z AI” nie stanowi jedynie prezentacji wyników wyszukiwania, lecz stanowi własną oddzielną treść, którą można jej przypisać. (...). Wyniki zapytania są prezentowane w formie podsumowania i opracowania oraz ujęte własnymi słowami i według własnej struktury. (...) Wszystko to wskazuje na samodzielne, merytoryczne opracowanie wyników wyszukiwania przez AI oferowaną przez pozwanego – głosi uzasadnienie decyzji niemieckiego sądu.

Google Polska: sprawa dotyczy pojedynczych uchybień

Na pytania w sprawie decyzji niemieckiego sądu odpowiedziało „Rzeczpospolitej” Biuro Prasowe Google Polska. – Konsekwentnie inwestujemy w jakość przeglądu od AI (AI Overviews). Ta sprawa dotyczy wyłącznie pojedynczych uchybień, a nie podstawowego mechanizmu wyświetlania treści z internetu przez AI. Nie zgadzamy się z wyrokiem i zamierzamy się odwołać – czytamy w przesłanym „Rz” oświadczeniu.

Google Polska przypomina też, że decyzja sądu w tej sprawie nie jest ostateczna. Sprawa zapadła bowiem w postępowaniu dotyczącym zabezpieczenia, a więc nie jest to np. pierwszoinstancyjne rozstrzygnięcie kwestii odpowiedzialności za treści generowane przez AI.

Ponadto pozwany gigant zaznacza, że AI Overviews powstał po to, by prezentować informacje odzwierciedlające treści dostępne w sieci na dany temat i zdecydowana większość jego odpowiedzi jest dokładna i spełnia te same wysokie standardy jakości, które stosowane są wobec wszystkich funkcji wyszukiwarki. Choć – jak zaznacza – mogą zdarzyć się przypadki, gdy AI pominie kontekst lub błędnie zinterpretuje treść ze stron internetowych.

Google Polska zapewniło też, że stosuje jasne zasady dotyczące działania AI Overviews i szybko reaguje na ich naruszenia, a konkretne przykłady wykorzystuje do wprowadzania ogólnych ulepszeń w naszych systemach.

Czytaj więcej

Sejm przyjął ustawę o AI. Specjalna komisja i piaskownice regulacyjne

Ważny sygnał dla firm

Decyzja niemieckiego sądu wydaje się jednak ważnym sygnałem dla firm technologicznych, wydawców, przedsiębiorców i osób, których reputacja może zostać naruszona przez systemy AI. Chodzi o to, że w zwykłych wynikach wyszukiwania Google odsyła użytkownika do stron innych podmiotów i co do zasady nie jest autorem tego, co znajduje się na tych stronach, dlatego nie powinno odpowiadać za każdą cudzą publikację znalezioną w ten sposób przez użytkownika. AI Overview działa inaczej: nie tylko pokazuje linki, lecz tworzy własny, syntetyczny komunikat widoczny na górze wyników.

Z decyzji sądu wynika zatem, że Google nie może – przynajmniej w tym przypadku – korzystać z ochrony jak podmiot – wyszukiwarka, który jedynie podpowiada cudze treści. Bo skoro AI Overview dobiera informacje, analizuje je i formułuje w nowe zdania, to oznacza, że dla przeciętnego użytkownika internetu taki tekst jest odpowiedzią przygotowaną przez Google, a nie wskazaniem neutralnej listy odnośników. I jeżeli w takim podsumowaniu pojawiają się fałszywe zarzuty wobec konkretnych firm lub osób, odpowiedzialność dostawcy usługi  – jak ocenił to sąd – może być oceniana surowiej.

Opinia dla "Rzeczpospolitej"

dr Damian Flisak, radca prawny, of counsel w kancelarii Lubasz i Wspólnicy

Wyrok Sądu Krajowego w Monachium jest jednym z pierwszych rozstrzygnięć, w których usługę Google AI Overview potraktowano nie jako klasyczną wyszukiwarkę, lecz jako narzędzie generujące własne treści. Zdaniem sądu AI Overview nie ogranicza się do indeksowania, streszczania i parafrazowania materiałów dostępnych w internecie, ale tworzy nową, autonomiczną wypowiedź poprzez selekcję, syntezę i ocenę informacji pochodzących z wielu źródeł. Co istotne w tej sprawie, system dodawał nowe, niekorzystne dla opisywanych niemieckich spółek twierdzenia, których nie zawierała żadna z wykorzystanych stron internetowych. Z tego względu Google odpowiada za taki komunikat jak za własną wypowiedź, a nie jedynie jako neutralny pośrednik. Sąd odmówił zastosowania standardów odpowiedzialności wypracowanych dla tradycyjnych wyszukiwarek. Te co do zasady nie ponoszą odpowiedzialności za bezprawne treści znajdujące się na indeksowanych stronach internetowych i nie mają obowiązku ich uprzedniej weryfikacji – ich odpowiedzialność powstaje zasadniczo dopiero po uzyskaniu wiedzy o konkretnym naruszeniu prawa i zaniechaniu podjęcia odpowiednich działań. Innymi słowy, wyszukiwarki lokalizują i prezentują istniejące treści osób trzecich, podczas gdy AI Overview tworzy własny, nowy przekaz, który również tak jest odbierany przez przeciętnych internautów. Sąd podkreślił dodatkowo, że uprzywilejowanie wyszukiwarek wynikało z uwzględnienia ich przydatności dla korzystania z internetu – w istocie porządkują one bezmiar dostępnych w nim treści. Tymczasem AI Overview nie pełni tak doniosłej roli ani nie jest usługą niezbędną do korzystania z internetu, w konsekwencji czego Google nie może powoływać się na ograniczenia odpowiedzialności właściwe dla klasycznych pośredników internetowych. Interesujący jest również argument dotyczący luki w odpowiedzialności. Sąd zauważył, że gdyby AI Overview korzystało z takich samych przywilejów jak wyszukiwarki, powstałaby kategoria wypowiedzi, za które nikt nie ponosiłby odpowiedzialności. Autorzy stron internetowych nie mogą przecież odpowiadać za twierdzenia, których nie rozpowszechnili. Tym samym zwolnienie dostawcy narzędzia AI z odpowiedzialności oznaczałoby brak podmiotu, wobec którego poszkodowany mógłby dochodzić ochrony. To również przemawia za traktowaniem AI Overview jako podmiotu rozpowszechniającego własne treści, a nie jedynie cudze informacje.