Sztab Platformy każdy fragmencik batalii rozgrywa jak mecz szachów. Zgłoszony w sobotę przez Donalda Tuska pomysł debat miał przykryć konwencję PiS. Konwencji SLD przeciwstawiono z kolei zlot odstępców, którzy mają szukać lewicowych ideałów w podobno prawicowej partii rządzącej. Te manewry, chyba zbyt toporne, nie zakończyły się pełnym sukcesem.
Obie konwencje pokazały, co będzie głównym tematem kampanii: rozliczanie rządu z polityki gospodarczej, ze stanu finansów. To naturalne w sytuacji światowego kryzysu i naszego gigantycznego zadłużenia. Opozycja ma prawo pytać o to zadłużenie i o środki zaradcze: to ministrowie mają w dłoniach narzędzia. Wiele opozycyjnych zarzutów cząstkowych jest prawdziwych: od odpowiedzialności rządu za stan infrastruktury po pytanie, dlaczego Tusk nie odniósł się do podziału Europy na "dwie prędkości".