Reklama

Kryzys gospodarczy w kampanii wyborczej - Piotr Zaremb

Otwierając swoje kampanie na konwencjach w amerykańskim stylu, obie partie opozycyjne, PiS i SLD, wykonały plan minimum. Jarosław Kaczyński rozgrzał do białości emocje swoich ludzi, bez wpadek, na które poluje PO. A Grzegorz Napieralski przypomniał gromko: my jeszcze żyjemy.

Sztab Platformy każdy fragmencik batalii rozgrywa jak mecz szachów. Zgłoszony  w sobotę przez Donalda Tuska pomysł debat miał przykryć konwencję PiS. Konwencji SLD przeciwstawiono z kolei zlot odstępców, którzy mają szukać lewicowych ideałów w podobno prawicowej partii rządzącej. Te manewry, chyba zbyt toporne, nie zakończyły się pełnym sukcesem.

Obie konwencje pokazały, co będzie głównym tematem kampanii: rozliczanie rządu z polityki gospodarczej, ze stanu finansów. To naturalne w sytuacji światowego kryzysu  i naszego gigantycznego zadłużenia. Opozycja ma prawo pytać o to zadłużenie i o środki zaradcze: to ministrowie mają w dłoniach narzędzia. Wiele opozycyjnych zarzutów cząstkowych jest prawdziwych: od odpowiedzialności rządu za stan infrastruktury po pytanie, dlaczego Tusk nie odniósł się do podziału Europy na "dwie prędkości".

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama