Reklama

Kto może mówić o Smoleńsku, a komu już nie wolno

"Grzegorz Schetyna pytany był głównie o katastrofę smoleńską" - relacjonował poranną rozmowę w Tok FM jeden z portali. Pierwszy wiceszef Platformy kolejny dzień z rzędu załamywał ręce nad tym, jak PiS gra katastrofą. I choć od obchodów rocznicy minęło wiele dni, "granie trumnami" jest wciąż tematem numer jeden w większości wystąpień publicznych polityków PO. Nieustannie słyszymy, że PiS i prawicowe media wykorzystują tę tragedię.

Aktualizacja: 19.04.2012 15:10 Publikacja: 19.04.2012 15:06

Przyznam, że dawno nie widziałem takiego popisu hipokryzji. To prawda, partii Jarosława Kaczyńskiego chodzi w tej sprawie o coś więcej niż poznanie prawdy. Smoleńsk jest programem politycznym, synonimem zmiany politycznej, nową wersją koncepcji zerwania, moralnej rewolucji, nową IV RP.

Prawda, tyle że z drugiej strony jest dokładnie tyle samo grania tą katastrofą, tyle samo, jeśli nie więcej cynizmu. Choćby w piątek Donald Tusk wykorzystał ją do tego, by mocniej spolaryzować scenę polityczną, oskarżając PiS o zdradę narodową. Trudno nie zauważyć, że na oburzaniu się na PiS za Smoleńsk do pierwszego szeregu próbuje wrócić niejeden zapomniany polityk, nie tylko były Marszałek Sejmu. Na tragedii spory polityczny kapitał zbił już Janusz Palikot.

Również największe media piętnują wykorzystanie tragedii przez prawicę, a same od tygodnia nie mówią o niczym innym, niż tylko o katastrofie, obchodach i o Kaczyńskim.

Na przykład Gazeta Wyborcza, która w świątecznym wydaniu pisała, że „Smoleńskie kłamstwa mają zniszczyć wiarygodność polskiego państwa", dziś po raz kolejny próbuje dowieść, że w kokpicie tupolewa był Andrzej Błasik i inny jeszcze generał.

Widać więc wyraźnie, że w zarzucie o granie katastrofą nie chodzi o to, że ktoś o niej mówi, ale o to, kto to robi. Gdy o jej przyczynach mówi Jarosław Kaczyński, słyszymy krzyk, że wykorzystuje ją politycznie. Gdy swe hipotezy przedstawiają politycy PO, SLD, prezydenccy doradcy albo dziennikarze Gazety Wyborczej, wszystko jest w porządku. Himalaje hipokryzji.

Reklama
Reklama

W jednym z wywiadów Schetyna zaproponował, by prokuratura wkroczyła i zaczęła działać, gdy łamane jest prawo. "Kłamstwo i agresja (...) jest dzisiaj po prostu łamaniem prawa i powinny reagować państwowe służby" - mówił o teoriach PiS dotyczących katastrofy. Powinien uważniej dobierać słowa. Dlaczego? Gdyby prokuratura na serio zaczęła ścigać osoby, które w sprawie Smoleńska mijały się z prawdą, w więzieniach powinni znaleźć się prominenci Platformy z Ewą Kopacz na czele. To ona delikatnie rzecz mówiąc nie mówiła prawdy o sekcjach zwłok i przeszukaniu terenu katastrofy. Może trafiłaby do wspólnej celi z Donaldem Tuskiem, który nie tylko w sprawie katastrofy wielokrotnie mijał się z faktami.

Kaczyński, Tuski i Kopacz za kratkami to byłby piękny widok.

Komentarze
Bogusław Chrabota: Trump cłami pogrzebał Radę Pokoju
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Komentarze
Aleksandra Pilarczyk: Rozdawnictwo górą. Bez podpisu prezydenta Karola Nawrockiego tracimy szansę na reformę ustroju rolnego
Komentarze
Jędrzej Bielecki: Donald Trump nie będzie królem
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Kaczyński ma plan na powrót do władzy. Problem w tym, że PiS może się rozpaść
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama