Reklama

Kto może mówić o Smoleńsku, a komu już nie wolno

"Grzegorz Schetyna pytany był głównie o katastrofę smoleńską" - relacjonował poranną rozmowę w Tok FM jeden z portali. Pierwszy wiceszef Platformy kolejny dzień z rzędu załamywał ręce nad tym, jak PiS gra katastrofą. I choć od obchodów rocznicy minęło wiele dni, "granie trumnami" jest wciąż tematem numer jeden w większości wystąpień publicznych polityków PO. Nieustannie słyszymy, że PiS i prawicowe media wykorzystują tę tragedię.

Przyznam, że dawno nie widziałem takiego popisu hipokryzji. To prawda, partii Jarosława Kaczyńskiego chodzi w tej sprawie o coś więcej niż poznanie prawdy. Smoleńsk jest programem politycznym, synonimem zmiany politycznej, nową wersją koncepcji zerwania, moralnej rewolucji, nową IV RP.

Prawda, tyle że z drugiej strony jest dokładnie tyle samo grania tą katastrofą, tyle samo, jeśli nie więcej cynizmu. Choćby w piątek Donald Tusk wykorzystał ją do tego, by mocniej spolaryzować scenę polityczną, oskarżając PiS o zdradę narodową. Trudno nie zauważyć, że na oburzaniu się na PiS za Smoleńsk do pierwszego szeregu próbuje wrócić niejeden zapomniany polityk, nie tylko były Marszałek Sejmu. Na tragedii spory polityczny kapitał zbił już Janusz Palikot.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama