Reklama

W imię Boga, odejdźcie!

Nie da się tego zbyć po stokroć wytartą frazą, że to gorzej niż zbrodnia, że to błąd. Słowa Jarosława Kaczyńskiego są znakiem czegoś bardziej głębokiego niż kolejny lapsus skłonnego do publicystycznych szarż prezesa. Właśnie zapisuje się kolejny akapit w dziejach patologizacji polskiej polityki i debaty
Piotr Gursztyn

Piotr Gursztyn

Foto: Fotorzepa, Raf Rafał Guz

Tego nie da się już zbyć Talleyrandem. Trzeba Cromwellem. Słowami sprzed  wieków, które dziś da się odnieść do wszystkich polskich sił politycznych: „Siedzicie tu zbyt długo jak na to, co dobrego uczyniliście. Oddalcie się, powiadam. W imię Boga, odejdźcie!".

Z jednej strony znów zaczyna się mecz sił „normalności" kontra Kaczyński. Prezes kontra reszta świata. Mecz do jednej bramki. Tyle, że tę bramkę – ku radości przedstawicieli specyficznego „dziennikarstwa" typu Agnieszka Kublik czy Tomasz Lis – ustawił sam prezes PiS. Z głośną zachętą: bijcie mnie! Przez tygodnie będziemy oglądać spektakl polegający na głoszeniu tez jaki to głupi bądź szkodliwy jest Kaczyński. I dukających lub pyskujących z drugiej strony posłów PiS. Ile razy już to oglądaliśmy? Niedługo minie dekada, gdy oglądamy ten serial. Nic z niego nie wynika. Mnie już to śmiertelnie nudzi. Ani to dziennikarstwo, ani polityka.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama