Ale to tylko złudzenie. Wystarczy wychylić nos poza stolicę. Wybrać się do Grójca, Otwocka, odwiedzić Kraków, Koszalin, by poczuć siłę tej kampanii. Znaczenie władzy, o którą spierają się lokalni politycy. Tam w politycznym kotle wrze. Kampania toczy się całą swoją mocą.
A stawką nie jest abstrakcyjna dla Grójca i Otwocka mapa sejmowych stronnictw politycznych, ale sprawy o niebo ważniejsze. To skład lokalnej rady gminy, powiatu czy sejmiku. Obsada stanowisk wójta, burmistrza czy prezydenta, którzy będą działać na rzecz lokalnej społeczności. Podejmować, lub nie, decyzje o budowie dróg, planach zagospodarowania przestrzennego. Rozstrzygać o istnieniu bądź likwidacji szkół i szpitali. Nie ma dla Polski lokalnej spraw ważniejszych. Dlatego trwa wojna o głosy, dlatego kampania jest tak gorąca.