Łączy je jednak sporo. Przede wszystkim wywołana przez Moskwę wojna na Ukrainie, której przeciwstawiał się zamordowany z zimną krwią Borys Niemcow. I w której nagle mogą zostać użyte amerykańskie karabiny czy niemieckie pistolety.
Firma spod Kaługi, która je sprowadziła, oczywiście zapewnia, że potrzebne jej są na użytek własny. Ale gdy chodzi o specjalistyczną broń stosowaną przez zachodnie służby specjalne, to wyjaśnienie nie brzmi wiarygodnie. Raczej kojarzy się z tłumaczeniami Władimira Putina zapytanego o to, skąd „zielone ludziki" na Krymie miały rosyjskie mundury i uzbrojenie. – Ze sklepu militarnego – brzmiała odpowiedź.