W lesie Devghat w dystrykcie Chitwan, prawie 200 kilometrów od najbardziej dotkniętych powodzią dolin Rasuwa, wykopano setki grobów. Jeszcze niedawno leśne ścieżki były popularnym miejscem porannych spacerów. Teraz służą jako tymczasowe miejsce pochówku dla ciał, których nie udało się zidentyfikować.
– Nie mieliśmy innego wyjścia i musieliśmy podjąć ten krok. Obawialiśmy się zagrożenia dla zdrowia publicznego, jakie niósł ze sobą szybki rozkład ciał – powiedział Ganesh Aryal, naczelnik dystryktu Bharatpur w prowincji Chitwan.
Czytaj więcej
Do 579 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych gwałtownych powodzi, które nawiedziły w środę himalajskie tereny Nepalu i Chin – poinformował w piątek nep...
Jak informuje Agencja Reutera, w sobotę pochowano 96 niezidentyfikowanych osób. W niedzielę władze planowały pochować ponad 100 kolejnych, podczas gdy ratownicy nadal wydobywali ciała z rzek i spod zwałów gruzu.
W wyniku gwałtownej powodzi wywołanej osunięciem się lodowca, która przetoczyła się przez doliny wzdłuż granicy Nepalu z Chinami, zginęło około 750 osób, a ponad 3 tys. uznano za zaginione.
Kostnice są przepełnione, część ciał jest nie do rozpoznania
Około 100 ratowników, policjantów i urzędników pomagało w dokumentowaniu zwłok, wykonywaniu zdjęć szczątków, wspieraniu rodzin podczas identyfikacji oraz przygotowywaniu ciał do pochówku.
Każde miejsce pochówku zostało dokładnie zarejestrowane. Tablice identyfikacyjne umieszczano zarówno nad ziemią, jak i pod nią, a władze zapisywały precyzyjne dane o lokalizacji grobów.
Od niezidentyfikowanych ofiar pobrano próbki DNA. Dzięki temu możliwe będzie późniejsze odnalezienie i ekshumowanie szczątków, jeśli tożsamość ofiary zostanie ustalona na podstawie dokumentów, zgłoszeń rodzin lub badań genetycznych.
Czytaj więcej
Powódź błyskawiczna i osuwiska nawiedziły nepalski dystrykt Rasuwa i tybetański powiat Gyirong. Władze mówią o ofiarach śmiertelnych i setkach zagi...
W szpitalu w Bharatpur zapach rozkładu był wyczuwalny już przy bramie, około 200 metrów od tymczasowej kostnicy. Około 50 policjantów i pracowników szpitala zajmowało się tam wydobytymi ciałami, używając głównie zwykłych masek chirurgicznych.
Reporter Reutersa został na krótko wpuszczony do obiektu od strony wejścia. Na podłodze znajdowało się około 125 ciał, wiele w zaawansowanym stanie rozkładu po kilku dniach spędzonych w wodzie. Tymczasem kostnica była przystosowana do przechowywania zaledwie około 50 zwłok.
– Ciała szybko się rozkładają – powiedział inspektor Anil Thapa, który nadzorował jeden z ośrodków zajmujących się ofiarami.
– Z ciał, które do tej pory odzyskaliśmy, ponad połowa jest nie do rozpoznania. Wiele z nich nie ma widocznych twarzy – dodał.
Rodziny szukają zaginionych. Zdjęcia ofiar mają pomóc w identyfikacji
Kilkaset metrów dalej Centrum Wystawowe Chitwan zostało przekształcone w miejsce, do którego przyjeżdżają rodziny poszukujące bliskich.
Przed halą zgromadziło się ponad 200 osób. W środku miały zostać pokazane fotografie odnalezionych ciał, aby umożliwić ich wizualną identyfikację. Wielu oczekujących miało przy sobie plecaki i bagaże, co wskazywało, że przyjechali z odległych regionów kraju.
Niektóre rodziny informowały, że dotarły na miejsce już dzień wcześniej, ale nadal nie zostały wpuszczone do środka.
Czytaj więcej
Siedmiu wspinaczy – pięciu obcokrajowców i dwóch Nepalczyków – zginęło, a czterech zaginęło, gdy lawina uderzyła w bazę Yalung Ri w paśmie górskim...
W pobliżu stary parterowy dom przekształcono w tymczasowy magazyn ciał oczekujących na identyfikację. Na zewnątrz ustawiono trzy namioty, w tym punkt informacyjny Nepalskiego Czerwonego Krzyża i policyjny punkt rejestracyjny.
Pod biurkami paliły się kadzidła, ale nie były w stanie zagłuszyć zapachu rozkładu. Gdy reporter Reutersa zbliżył się do budynku, policjant podał mu maskę, a inny funkcjonariusz polecił uzupełnić ich zapas.
W ciemnym wnętrzu znajdowały się pomieszczenia wypełnione workami na zwłoki, układanymi także na piętrowych łóżkach.