Policja zmienia front i przechodzi do ofensywy wobec protestujących. „Działamy, nie negocjujemy" – zalecił komendant stołeczny w rozesłanym podwładnym w ostatnią sobotę komunikacie, polecając, by w razie blokady ulic „niezwłocznie przystępować do przywracania ruchu" i „egzekwowania zachowań zgodnych z prawem".

– Policja powinna reagować, kiedy blokowane są drogi. Nie może patrzeć bezczynnie, a tak się działo. Reguły postępowania muszą być jasne dla funkcjonariuszy, a ich nie ma, co niewątpliwie obciąża szefa policji – wskazuje Marek Biernacki, poseł, były szef MSWiA.

Gen. Jarosław Szymczyk miał być za „pokojową" ochroną protestów – co w praktyce było postrzegane jako bezczynność i przyzwolenie na łamanie prawa. Teraz ma obowiązywać zasada „zero tolerancji". Czy szef policji sam zmienił podejście, czy jest to decyzja „nadzoru" nad komendantem i początek jego końca?

– Pogłoski o zmianie komendanta głównego są nieprawdziwe – odpowiada nam Mariusz Ciarka, rzecznik KGP, pytany o rzekomą dymisję szefa.

Zdaniem posła Biernackiego mamy obecnie kilka ośrodków dowodzenia policyjną formacją, które są polityczne – to szef MSWiA Mariusz Kamiński, jego zastępca Maciej Wąsik i komendant główny Jarosław Szymczyk, a nad nimi wicepremier ds. bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński. – Szefowi policji wiąże ręce polityka, a to źle – dodaje Biernacki, przypominając, że Kaczyński „rządzi przez konflikt".

Bałagan decyzyjny wynikający z sytuacji politycznej to niejedyne kłopoty, jakie ma gen. Szymczyk. To także gigantyczna – sięgająca 7,7 tys. – liczba nieobsadzonych etatów w policji (o blisko 2 tys. więcej niż w lipcu), czyli największa od dekady dziura personalna. Pieniądze z wakatów wydawano na nagrody i dodatki, a dziś – w czasach pandemii i niespotykanego obciążenia policji – to się srodze mści.

Jeśli dodać do tego policjantów na kwarantannie, chorych na covid (ok. 6 tys.), policjantki na urlopach macierzyńskich, zwolnieniach oraz funkcyjnych – to braki mogą sięgać kilkunastu tysięcy funkcjonariuszy.

– Na dole jest dramat, dotkliwie brak ludzi na „pierwszej linii frontu", czyli w prewencji i w ruchu drogowym – słyszymy od szefa jednej z komend.

Stołeczny garnizon, choć najlepiej opłacany, ma 1200 wakatów, co stanowi ok. 12,3 proc. jego składu. Do codziennej ochrony stolicy – biur poselskich, Sejmu, kościołów – ściągnięto 600 świeżo upieczonych policjantów z kraju na tzw. staże adaptacyjne.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

– Od młodych funkcjonariuszy z niewielkim doświadczeniem łatwiej wyegzekwować wykonanie zadań – uważa posłanka KO Paulina Hening-Kloska, która otrzymuje także skargi od doświadczonych policjantów z dłuższym stażem, których wbrew ich woli próbuje się ściągać do stolicy na delegacje. W końcu grudnia 2019 r. w policji było 4,3 tys. wakatów – blisko rok później liczba ta prawie się podwoiła. I to mimo podwyżek pensji (średnia w policji to według MSWiA 6,6 tys. zł). Na początku roku aż 3,8 tys. funkcjonariuszy zadeklarowało odejście na emeryturę, a przyszło tylko 2 tys. nowych.

Właśnie w brakach ludzi policjanci upatrują powód, dla którego premier w ostatniej chwili zdecydował się zamknąć cmentarze.

Utrzymywanie wakatów –dla dodatkowych środków na nagrody i ekwiwalenty – dziś stało się utrapieniem szefa policji. O ile nie ma wielu chętnych do służby na zachodzie kraju, o tyle gdzie indziej powodem braku nowych kadr jest m.in. archaiczność selekcji, która np. odrzuca osoby ponadprzeciętne. Dwa lata temu zmieniono kryteria oceny badań psychologicznych – program w 2017 r. opracował ówczesny wiceszef Biura Kadr w KGP. Wdrażany, zaczął dawać efekty. – Zdawalność testu z 30 proc. podniosła się do 50 proc. – mówił sam gen. Szymczyk w 2018 r. na posiedzeniu sejmowej komisji. Ale reforma utknęła (autor rozwiązań jest poza służbą, dziś w sporze sądowym z KGP).

Sprawę niedoborów w policji objęła kontrolą doraźną NIK. Na kłopoty kadrowe nałożyły się kompromitujące wpadki w podległych komendach – korupcja w stołecznym wydziale samochodowym, którego szefostwo siedzi w areszcie, defraudacja funduszu operacyjnego w KWP w Radomiu czy nietuzinkowy wyczyn policjanta ze stołecznego komisariatu, który miał wynosić firmowe komputery i wstawiać je do lombardu. Szymczyk nie zdecydował się jednak zdymisjonować szefa stołecznej komendy.