Z zakładów produkujących przez całą dobę urządzenia grzewcze ewakuowano blisko siedemdziesiąt osób.

- Wszystko zaczęło się o 17-tej w czwartek. Jeden z pracowników wymiotował i źle się czuł, ale wezwana karetka nie przyjechała, ponieważ ta osoba nie zemdlała. Dopiero o godz. 20, kiedy inna osoba straciła przytomność, wtedy ewakuowano całą firmę – opowiada jeden z pracowników.

Na miejsce przyjechało pogotowie oraz jedenaście zastępów straży pożarnej. Ze względu na podejrzenie, że mogła być w powietrzu jakaś szkodliwa substancja, wezwano na miejsce jednostkę ratownictwa chemicznego z Wrocławia.

W sumie zasłabło dziewięciu pracowników fabryki. Przewieziono ich do szpitali w Brzegu, Oławy oraz Wrocławia. Dwie osoby straciły przytomność, a jedna z nich jest w stanie ciężkim.

Strażacy podejrzewali, że pracownikom zaszkodziły oparu lakieru do podłogi. Posadzka została pomalowana substancją o nazwie akrylit.

Jednak przyrządy ratowników niczego nie wykryły, bo zanim jednostka ratownictwa chemicznego dojechała z Wrocławia halę wywietrzono. Nocna zmiana w fabryce została odwołana.