Zdaniem ekspertów firmy handlowe nie mogą stać z boku, ponieważ przekaz z agresywnym promowaniem ofert cenowych przez dyskonty wciąż bardzo skutecznie trafia do konsumentów.
Co więcej handlowcy najchętniej szukają możliwości, żeby podpierać się zewnętrznymi podmiotami (szczególnie analitycznymi lub badawczymi), które wskazują na ich przewagi choćby cenowe. - Dla nich to bardzo bezpieczna i wiarygodna formuła w oczach klienta, bo tworzą przekaz typu „to inni mówią o nas, że np. jesteśmy tańsi o konkurencji…” - komentuje Marcin Lenkiewicz z Grupy BLIX. - Taka narracja dalej będzie szła w tym kierunku z mniejszą bądź większą intensywnością, która zależy oczywiście od okresu. Zaraz np. zacznie się komunikowanie cen przed świętami Wielkanocnymi. I tutaj akurat narracja szybko się mocno zaostrzy. Potem trochę wyhamuje i po wakacjach znowu się zacznie. To będzie szło falami — dodaje.
Lidl wystartował właśnie z nową kampanią o przekazie, niezależnie od regionu konsument w jego zapłaci te same ceny. — Dla wszystkich prowadzimy transparentną, spójną politykę cenową i wierzymy, że to właśnie dzięki niej klienci nam ufają i wybierają — mówi Wojciech Grohn, członek zarządu ds. zakupów w Lidl Polska.
Dyskonty zepchnęły inne sklepy do narożnika
Lenkiewicz podkreśla, że cała ta sytuacja naprawdę mocno spycha inne formaty do narożnika, bo większość konsumentów mówi tylko o super przecenach w dyskontach. - Szczególnie dostanie się hipermarketom, które od dłuższego czasu tracą udziały względem innych formatów na rynku. Widać też, że dyskonterzy głównie skupiają się na walce wewnątrz swojego formatu niż na walce z innymi formatami - mówi Marcin Lenkiewicz.
Do walki na ceny wódki Lidla i Biedronki dołączył się już choćby Kaufland, który zaoferował butelkę za 9,99 zł. Wcześniej producenci zwracali uwagę, że takie ceny oznaczają prawdopodobnie sprzedaż poniżej kosztów produkcji z uwagi na urzędowe stawki VAT czy akcyzy, którą obłożony jest alkohol.