W latach 2011-21 wartość handlowa importu do Unii zmalała do 138,3 mln dolarów z 363,6 mln — wynika z danych Comtade ONZ.

- Przemysł futrzarski jest w stanie swobodnego spadania. Powstaje więc pytanie, czy jest uzasadnione jego istnienie oparte na okrucieństwie wobec zwierząt, przyczyniające się do jeszcze większych cierpień — stwierdził Thomas Pietsch, szef działu dzikich zwierząt w rozrywce i w przemyśle rozrywkowym tej organizacji.

Czytaj więcej

Dom mody Dolce & Gabbana rezygnuje z naturalnych futer

Według Four Paws, futra wiążą się też z zagrożeniem dla zdrowia. Wykazały to ogniska COVID-19 w farmach hodowli norek w Danii i w Holandii., gdzie trzeba było w 2020 r. dokonać masowej likwidacji tych zwierząt. — Bliski jest koniec farm zwierząt futerkowych. Dla tego barbarzyńskiego i przestarzałego handlu nie ma miejsca w naszym społeczeństwie czy w nowoczesnej gospodarce. Nie ma teraz żadnych argumentów za jego utrzymaniem. Komisja Europejska musi w końcu zadziałać — oświadczył Pietsch.

Dla Marka Oatena, prezesa Międzynarodowej Federacji Futrzarskiej (IFF), te liczby nie są tak proste, jak przedstawia je Four Paws. Stwierdził, że spowolnienie gospodarki Chin wpłynęło na obecność chińskich konsumentów w Europie, koronawirus pogłębił tylko tę tendencję. — W dodatku te liczy pomijają wykończenia futrem bardzo popularne w obecnej modzie — dodał.

Coraz więcej domów mody stara się przyciągnąć młodszych klientów, zwraca uwagę na kwestie etyki i ochrony środowiska, ogłasza więc zakazy używania futer. W tym gronie są już Prada, Kering, Moncler, Valentino i Versace. Francuski gigant artykułów luksusowych LVMH ma w swej ofercie futra, w kwietniu poinformował, że wspólnie z Imperial College London i Central Saint Martins pracuje nad wyprodukowaniem w laboratorium włókien sztucznego futra.

Czytaj więcej

Szal z angory od Armaniego? To już przeszłość