Do 1990 roku w ZSRR działały sklepy „Beriozka”, gdzie można było kupić luksusowe radzieckie towary – takie jak czarny i czerwony kawior oraz najlepsze radzieckie alkohole a także towary sprowadzane z Zachodu. Sklepy były w zasadzie dostępne tylko dla obcokrajowców i przyjmowały zapłatę w dewizach lub specjalnych czekach i bonach emitowanych przez Wniesztorgbanku.

Rosyjskie władze postanowiły reaktywować pomysł sklepów dla obcokrajowców. Sklepy, które mogą zostać otwarte już jesienią, będą sprzedawać towary z importu, które mogą być trudne do znalezienia w zwykłych rosyjskich sklepach, ponieważ zagraniczne marki uciekają z kraju przez wojnę w Ukrainie. Tak jak w radzieckich „Beriozkach” trzeba będzie pokazać dokument tożsamości, potwierdzający, że jest się dyplomatą, pracownikiem organizacji międzynarodowej lub członkiem rodziny, by zrobić zakupy – pisze dziennik „The Guardian”. Sklepy będą przyjmować płatności w dolarach i euro.

Czytaj więcej

Francuska Sephora wychodzi z Rosji. Zastąpi ją Ile de Beaute

Właścicielami nowych sklepów wolnocłowych będzie spółka utworzona przez rosyjskie MSZ oraz inny, wybrany w konkursie podmiot. W sklepach znajdą się alkohole, wyroby tytoniowe, biżuteria, kosmetyki, perfumy i słodycze, a także smartfony i zegarki – podał portal Mediazona. Nie wiadomo, czy towary elektroniczne będą obejmować takie produkty, jak iPhone'y, które nie są już bezpośrednio importowane do Rosji – pisze „The Guardian”.

Według rosyjskich mediów, ministerstwo spraw zagranicznych rozważało otwarcie sklepu wolnocłowego dla zagranicznych dyplomatów przynajmniej od 2015 roku, po tym jak Rosja zakazała importu wielu europejskich produktów spożywczych w ramach swojego pakietu kontr-sankcji po aneksji Krymu. Według Radia Wolna Europa rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow twierdził wtedy, że sklepy pomogą ograniczyć „straty finansowe i opóźnienia” związane z dostawami towarów do zagranicznych misji dyplomatycznych w Rosji.

Według The Moscow Times pierwsze sklepy zostaną otwarte już po 27 sierpnia w Moskwie i Petersburgu.

Czytaj więcej

Rosjanie ruszyli na zakupy. Sklepy H&M znów otwarte, ale tylko na chwilę