W poniedziałek w amerykańskim Asheville w Karolinie Północnej rozpocznie się kolejne tegoroczne spotkanie wysokich przedstawicieli krajów G20. Przy stole zasiądą ministrowie finansów oraz szefowie banków centralnych. Polskę reprezentować będą minister finansów i gospodarki Andrzej Domański oraz prezes NBP Adam Glapiński. Udział Polski w formalnych spotkaniach Grupy G20 jest możliwy dzięki zaproszeniu ze strony Waszyngtonu, który w tym roku przewodzi pracom tego grona.
W środę, podczas prezentacji raportu „Droga do G20. Polskie aspiracje i perspektywy członkostwa” przygotowanego przez Politykę Insight, Domański zaznaczył, że bycie jedynie gościem – choć na zasadach pełnoprawnego uczestnika – nie jest szczytem ambicji Warszawy.
Czytaj więcej
Polski MSZ potwierdził „Rzeczpospolitej”, że Warszawa będzie obecna na zjeździe ministrów spraw zagranicznych krajów G20 w październiku w Atlancie....
– Trzeba podkreślić, że w tym roku osiągnęliśmy bardzo dużo, bo jesteśmy przy tym stole i uczestniczymy w tych debatach na prawach pełnego członka. Zabieramy głos we wszystkich tematach i we wszystkich grupach roboczych – powiedział. I przypomniał, że inne kraje doproszone do szczytu są reprezentowane jedynie przez ministrów finansów, a Polska także przez prezesa banku centralnego.
Polskie doświadczenia wartością dla G20
Jak zaznaczył Domański, Polska może przekazywać innym krajom rozwijającym się swoje doświadczenia w obszarze deregulacji, budowy odpornej gospodarki, pragmatycznego podejścia do transformacji energetycznej oraz tworzenia zdywersyfikowanego eksportu.
– W Asheville będę głównym mówcą sesji dotyczącej wzrostu gospodarczego, bo to jest szeroko dostrzegane na świecie. Tak też budujemy nasz soft-power – zapowiedział.
– Mam umówione spotkania z przedstawicielami Indii, Wielkiej Brytanii, Singapuru, Japonii czy Unii Afrykańskiej – wymienił.
Według ministra szczególne znaczenie będzie miało ostatnie z tych spotkań.
Czytaj więcej
Agencja ratingowa S&P Global Ratings w komentarzu dla „Rzeczpospolitej” ocenia, że zapowiedziane w środę przez rząd zmiany w systemie podatkowym „z...
– Znaczenie państw afrykańskich będzie rosło. One mają karty w ręku – szybko rosnący rynek i demografię. Myślę, że to będzie jedno z ważniejszych moich spotkań w Asheville – powiedział Domański.
Polska przedstawicielem regionu
Minister zaznaczył, że aby Polska na stałe zagościła przy stole obrad najpotężniejszych państw świata, nie może liczyć wyłącznie na przychylność gospodarzy – w tym roku USA, a w przyszłym Wielkiej Brytanii. Musi obronić swoje aspiracje merytorycznie.
– Możemy to zrobić jedynie przez aktywny udział w pracach i wnoszenie ważnego głosu Polski i regionu do debaty – powiedział.
To właśnie możliwość reprezentowania przy stole rozmów krajów Europy Środkowo-Wschodniej ma być dla Warszawy jednym z dwóch głównych aktywów i wartości wnoszonych do światowej debaty. Oprócz wymiaru geograficznego Domański wskazał też drugą grupę państw.
– Ta grupa to kraje zorientowane na wzrost. Polska z całą pewnością jest takim krajem. To drugi wymiar budowania naszej atrakcyjności dla G20 – podkreślił minister.
W 2026 r. pracom Grupy G20 przewodzą Stany Zjednoczone. W grudniu – na kolejne 12 miesięcy – pałeczkę lidera przejmie Wielka Brytania. W niedawnym komentarzu dla „Rzeczpospolitej” Londyn podkreślił, że „jest świadomy rosnącego znaczenia międzynarodowego Polski” i nie zamyka Polsce drzwi.
Minister finansów wyjaśnia, po co nam G20
Pytany, dlaczego Polska tak intensywnie zabiega o możliwość stałego uczestnictwa w pracach roboczych oraz w formalnych spotkaniach najpotężniejszych krajów świata, Andrzej Domański powiedział, że Warszawa chce współtworzyć nowy porządek gospodarczy i polityczny świata.
– Chcemy, żeby Polska była współtworzącą zasady światowego porządku, a nie tylko biorcą tych zasad. Gdybyśmy nie siedzieli przy tym stole, to byśmy tylko ponosili skutki decyzji bez możliwości wyrażania stanowiska Europy Środkowo-Wschodniej – wyjaśnił.
Czytaj więcej
Węgry nie rezygnują z planu spełnienia kryteriów wejścia do strefy euro do 2030 r., choć tegoroczny deficyt ma sięgnąć aż 7,5 proc. PKB. Rząd Péter...
Największym stronnikiem dołączenia Warszawy do stałego grona uczestników spotkań G20 są Stany Zjednoczone. Jak wynika z wypowiedzi Białego Domu dla „Rzeczpospolitej”, Waszyngton dostrzega znaczenie Polski dla Europy Środkowo-Wschodniej i ocenia, że jej głos jest potrzebny w dyskusjach najpotężniejszych gospodarek świata.
– My jesteśmy bardzo skoncentrowani na bieżących kwestiach krajowych – rozmawiamy o długu, podatkach, budżecie… ale musimy być świadomi, że reguły światowe się zmieniają. Jako 20-21. gospodarka świata, chcemy brać udział w tworzeniu tych zasad – dodał Domański.