Gruenberg przypomina najpoważniejsze kryzysy finansowe ostatnich kilkudziesięciu lat. Kryzys oszczędnościowo-kredytowy z lat 80. był efektem podejmowania przez banki oszczędnościowe ryzykownych inwestycji na rynku nieruchomości komercyjnych przy niskich wymogach kapitałowych i niewystarczającym nadzorze.

Światowy kryzys finansowy z lat 2007–2009 wynikał natomiast m.in. z braku odpowiedniego nadzoru, niewystarczających wymogów kapitałowych oraz ogromnego ryzyka związanego z kredytami hipotecznymi subprime i instrumentami finansowymi tworzonymi na ich podstawie.

Czytaj więcej

Dług USA przebił 40 bln dolarów. Ameryka zadłuża się szybciej niż prognozowano

Z kolei upadek banków regionalnych w 2023 r. poprzedziło osłabienie wymogów kapitałowych, płynnościowych i standardów nadzorczych. Zdaniem Gruenberga w każdym z tych przypadków po okresie względnej stabilności ignorowano lekcje płynące z wcześniejszych kryzysów.

Administracja Trumpa osłabia nadzór nad sektorem finansowym

Gruenberg ostrzega, że administracja Donalda Trumpa ponownie popełnia ten sam błąd, dodatkowo upolityczniając instytucje nadzorcze i redukując zatrudnienie w federalnych agencjach odpowiedzialnych za bezpieczeństwo systemu finansowego.

Pierwszym problemem jest ograniczanie niezależności regulatorów. Zarządzenie wykonawcze nr 14215 przewiduje, że federalne agencje nadzoru finansowego, w tym Rezerwa Federalna w zakresie działań nadzorczych, podlegają większej kontroli Białego Domu. Dotyczy to polityk, regulacji, planów strategicznych i interpretacji prawa.

Czytaj więcej

Mundial 2026. Tak sukces sportowy pomaga gospodarce Hiszpanii

Pozycję prezydenta dodatkowo wzmocniła decyzja Sądu Najwyższego pozwalająca mu zwalniać szefów instytucji, które wcześniej miały znacznie większą niezależność. Zdaniem Gruenberga zmiany te już wpływają na budżety agencji i politykę kadrową.

Fed i inne instytucje redukują tysiące miejsc pracy

Drugim zagrożeniem jest gwałtowne zmniejszanie zatrudnienia w instytucjach nadzorczych. W maju 2025 r. Rezerwa Federalna zapowiedziała redukcję zatrudnienia o 10 proc., czyli około 2,4 tys. osób. Kilka miesięcy później poinformowała, że do końca 2026 r. zmniejszy zatrudnienie w swoim pionie nadzorczym i regulacyjnym w Waszyngtonie o 30 proc.

FDIC, Urząd Kontrolera Walut oraz Komisja Papierów Wartościowych i Giełd planują redukcje zatrudnienia o 20–30 proc. Z kolei Biuro Ochrony Finansowej Konsumentów mierzy się z propozycją ograniczenia liczby etatów nawet o niemal 90 proc.

Czytaj więcej

Gospodarka USA wyhamowała bardziej od prognoz. Fed nie zmienia kursu

Gruenberg podkreśla, że utrata doświadczonych pracowników, wiedzy i pamięci instytucjonalnej może okazać się szczególnie groźna w razie kolejnych problemów sektora finansowego. Kontrole po upadku Silicon Valley Bank i Signature Bank wykazały bowiem, że niedobór inspektorów przyczynił się do słabszego nadzoru nad tymi instytucjami.

Banki mają być kontrolowane mniej rygorystycznie

Administracja Trumpa ogranicza również zakres nadzoru bankowego. Rezerwa Federalna wskazała, że inspektorzy powinni koncentrować się przede wszystkim na „istotnych ryzykach finansowych”, a mniej uwagi poświęcać procesom, procedurom i dokumentacji, jeśli nie stanowią one bezpośredniego zagrożenia dla stabilności banku.

Gruenberg uważa takie podejście za poważny błąd. Nadzór nie powinien bowiem polegać wyłącznie na reagowaniu na zagrożenia, gdy już się pojawią. Jego zadaniem jest również zapobieganie problemom poprzez ocenę sposobu zarządzania ryzykiem, procedur i mechanizmów kontroli wewnętrznej.

To właśnie słabości w tych obszarach odegrały istotną rolę podczas kryzysu banków regionalnych w 2023 r.

Niższe wymogi kapitałowe zwiększają ryzyko kryzysu

Trzecim elementem deregulacji jest obniżanie wymogów kapitałowych dla największych i systemowo najważniejszych banków. Federalne agencje bankowe ograniczają zarówno wymogi związane z dźwignią finansową, jak i te oparte na poziomie ryzyka. Jedna z wprowadzonych zmian zmniejsza wymóg kapitałowy związany z dźwignią finansową dla największych banków o prawie 30 proc.

Gruenberg przypomina, że kapitał jest podstawą stabilności banków i pozwala im pokrywać straty w okresach kryzysowych. Podczas światowego kryzysu finansowego wiele instytucji dysponowało zbyt małym kapitałem i wymagało setek miliardów dolarów pomocy publicznej.

Jego zdaniem wniosek powinien być oczywisty: wymogi kapitałowe należy utrzymywać na wysokim poziomie właśnie w okresach dobrej koniunktury.

Łącznie deregulacja, redukcja zatrudnienia i osłabienie niezależności instytucji nadzorczych zwiększają ryzyko destabilizacji amerykańskiego systemu finansowego. Gruenberg ostrzega, że jeśli ten kierunek nie zostanie odwrócony, kolejny kryzys może nadejść szybciej, niż się obecnie wydaje.

Tym razem skutki mogą być jeszcze poważniejsze, ponieważ instytucje odpowiedzialne za reagowanie na kryzys mogą nie dysponować wystarczającą liczbą pracowników, doświadczeniem ani zasobami, by skutecznie ograniczyć straty.