Mija rok od zwycięstwa PiS w wyborach parlamentarnych. Partia obiecywała w kampanii wyborczej szereg rewolucyjnych zmian w państwie i obietnicy tej dotrzymała. Czy są to jednak zmiany na lepsze? Jak można podsumować działalność gospodarczą gabinetu Beaty Szydło?
- Są bardzo nierówne. Niby gospodarka rozwija się w przyzwoitym tempie, ale jest dużo niepewności, związanych między innymi z planami podatkowymi tego rządu – ocenia Krzysztof Adam Kowalczyk, szef działu ekonomicznego „Rzeczpospolitej”.
500+ to niekoniecznie gospodarczy plus
W kwietniu ruszył flagowy program PiS „Rodzina 500 plus”. Jego koszt w skali roku szacowany jest na 23 mld zł. Czy Polskę na to stać?
- Ten program jest zbyt hojny, ponieważ dotyczy praktycznie wszystkich, i będzie musiał zostać za jakiś czas ograniczony. W związku z tym należało go zupełnie inaczej skroić, wprowadzić kryterium dochodowe, żeby pieniądze trafiały do tych najbardziej potrzebujących – uważa dziennikarz.
- Dużym sukcesem jest jednak to, że na razie program działa. Dosyć sprawnie przygotowano przyjmowanie podań, pieniądze płyną do ludzi i napędzają konsumpcję – dodaje.
Plan Morawieckiego na papierze wygląda dobrze. Gorzej z realizacją
Przygotowana przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego „Strategia na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” jest jednym z najważniejszych działań obecnego rządu. Czy ma szansę powodzenia?
- To jest jakiś plan, wiadomo, w jakim kierunku rząd chce zmierzać. Mateusz Morawiecki jest człowiekiem, który przyszedł z biznesu, rozumie i czuje gospodarkę. Ogromna debata powinna jednak toczyć się wokół tego, czy poszczególne programy są realistyczne, czy nie - zaznacza Krzysztof Adam Kowalczyk.
I tu może być problem, ponieważ nie wiadomo, skąd rząd zamierza wziąć pieniądze na tak ambitne plany i w jaki sposób zamierza skłonić Polaków do zwiększenia oszczędności.
- Ten rząd ma gigantyczne rozdwojenie jaźni. Z jednej strony chciałby zmobilizować oszczędności krajowe, tak żebyśmy to my z własnych pieniędzy napędzali te inwestycje, a żeby mieć na nie pieniądze, trzeba je najpierw oszczędzić. No i tu się zaczynają schody. Nie ma mechanizmu, który by mobilizował krajowe oszczędności – podkreśla.
Największy niepokój budzą zmiany w podatkach
- Bardziej niepokoję się tym, co się dzieje z podatkami, ponieważ rząd mówi, że zainwestuje duże pieniądze, sprawi, że Polacy zaczną oszczędzać, a jednocześnie tę grupę, która już może oszczędzać, chce pozbawić pewnych nadwyżek za pomocą jednolitego podatku. To są rzeczy kompletnie sprzeczne – mówi Kowalczyk.
Plusem jest jednak fakt, że za działaniem rządu rośnie ściągalność podatków. – Za zapowiedziami rządu szły tu konkretne działania i to jest zdecydowanie plus. Pytanie tylko, czy uda się osiągnąć tyle pieniędzy z uszczelniania podatków, co obiecywał PiS. Mam wrażenie, że rządzący uwierzyli tutaj we własną propagandę, w te słynne 340 mld zł, które gdzieś tam straciła Platforma Obywatelska. Po prostu nie ma tych pieniędzy – podkreśla.
Spadek inwestycji to cios dla gospodarki
Kolejnym negatywnym skutkiem działań rządu jest drastyczny spadek inwestycji, w szczególności infrastrukturalnych. – Inwestycje spadają, brakuje pieniędzy na kolej, projekty drogowe, na wkład własny, bo właśnie je wydaliśmy na 500+ - mówi Kowalczyk.
Choć drogi i koleje poszły w tym roku w odstawkę, rząd postawił silny nacisk na inwestycje w motoryzację i tutaj odniósł duży sukces. – Dużą sprawą było przyciągnięcie inwestycji w nową fabrykę silników Mercedesa do Jawora. Teraz mamy kolejną inwestycję Toyoty w auta hybrydowe, będzie również rozbudowa fabryki silników Fiata… - wymienia.
Obniżenie wieku emerytalnego to niestety nie był żart
Gabinet Beaty Szydło poparł prezydencki projekt ustawy przywracającej wiek emerytalny 60 lat w przypadku kobiet i 65 w przypadku mężczyzn. Ekonomiści są w tym względzie zgodni – skutki tej decyzji w dłuższym okresie mogą być katastrofalne.
- Ja miałem nadzieję, że politycy PiS się z tego wycofają. Niestety nie miałem racji – mówi Kowalczyk.