Tuż przed weekendem inwestorzy handlujący na warszawskiej giełdzie nieco odważniej ruszyli do zakupów. W końcówce sesji popyt rozkręcił się na tyle, że WIG20 znalazł się na nowym historycznym szczycie na poziomie 4090 pkt, zyskując na finiszu prawie 1,4 proc. Na pozostałych europejskich rynkach akcji handel przebiegał pod dyktando kupujących, ale zwyżki były mniej okazałe niż w Warszawie. Inwestorzy nadal patrzyli łaskawym okiem na ryzykowne aktywa, co w dużej mierze miało związek ze zmniejszeniem obaw dotyczących wrześniowej podwyżki stóp procentowych w Stanach, choć piątkowe dane amerykańskiego rynku pracy znów skomplikowały sytuację. Na drugim planie pozostały wydarzenia na Bliskim Wschodzie, gdzie w dalszym ciągu trwała wymiana ciosów pomiędzy USA a Iranem. Mimo napięć w Zatoce Perskiej ceny ropy ustabilizowały się po czwartkowych wahaniach.
Spółki z WIG20 kontynuują wspinaczkę. Trzech maruderów nie załapało się na zwyżkę
Na krajowym parkiecie kolejną sesję z rzędu pozytywnie wyróżniały się największe firmy, zostawiając w tyle szeroki rynek. Drożały niemal wszystkie walory w indeksie WIG20 poza CD Projektem, Krukiem i Pepco. Piątkowym wzrostom przewodziły rosnące o ponad 3 proc. walory Modivo, które wróciły do łask po korekcie. Na finiszu sesji dały się jednak wyprzedzić Budimeksowi. Czwartkowe odbicie kontynuowały akcje KGHM wspierane wysokimi cenami miedzi, które utrzymują się w pobliżu historycznych szczytów. Niesłabnącym powodzeniem cieszyły się papiery Orlenu oraz banków. Na nowych historycznych szczytach znalazły się kursy m.in. PKO BP i Pekao. Kolejną wzrostową sesję zanotowały papiery Dino, kontynuując rozpoczęte niedawno odbicie od kilkuletniego dołka.
Mniejsze spółki radziły sobie ze zmiennym szczęściem. Najbardziej okazałymi wzrostami mogą pochwalić się akcje PGF Polskiej Grupy Fotowoltaicznej i Niewiadowa. Na drugim biegunie były przecenione papiery Krakchemii i Mirbudu.