Tym samym wciąż trwa czarna seria warszawskiego parkietu. Warto odnotować, że była to już siódma z rzędu spadkowa sesja krajowych indeksów. Rodzimi inwestorzy nie pozostali obojętni na negatywne impulsy płynące z pozostałych rynków akcji, gdzie w poniedziałek zdecydowanie dominował kolor czerwony. Trwająca już blisko dwa miesiące korekta najwyraźniej nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.
Giełdom ciążyła wciąż nierozwiązana sprawa greckich długów. Wprawdzie spłatę pożyczki władzom w Atenach udało się odsunąć w czasie, jednak przedłużające się negocjacje z wierzycielami powodują, że problem niewypłacalności pozostaje. Tym samym ryzyko negatywnego scenariusza dla rynków, w którym kraj ten opuszcza strefę euro, cały czas jest realne. Niepokój na rynkach wywołały także wyniki wyborów parlamentarnych w Turcji. Wynika z nich, że rządząca od kilkunastu lat partia AKP wygrała, ale straciła możliwości samodzielnego rządzenia. Taki scenariusz wydarzeń nie spodobał się inwestorom. Tym można tłumaczyć mocne tąpnięcie na indeksów na giełdzie w Stambule i znaczące osłabienie lokalnej waluty. Inwestorzy najwyraźniej obawiają się wzrostu ryzyka politycznego w tym kraju.