Wiele wskazuje na to, że spadki z poprzedniego tygodnia były jedynie niewielką, naturalną korektą w trendzie wzrostowym. Już na starcie poniedziałkowych notowań na GPW widać było, że inwestorzy mają ochotę uzupełniać portfele inwestycyjne o akcje tym bardziej, że dane o kwietniowej koniunkturze w polskim przemyśle wypadły całkiem solidnie. Wskaźnik PMI spadł co prawda do 54 pkt. z 54,8 pkt. miesiąc wcześniej (analitycy zakładali, że zmaleje ale tylko do 54,6 pkt.) ale wciąż pozostał na poziomie pokazującym, że nasze firmy nie narzekają na brak zleceń. Podobnie niezłe odczyty PMI napłynęły w głównych (poza Francją) gospodarek zachodnioeuropejskich i całej strefy euro co skutkowało wzrostami indeksów na większości giełd Starego Kontynentu.

Pozytywny sentyment do akcji po południu dodatkowo podtrzymali Amerykanie informując, że w marcu zamówienia na dobra bez środków transportu były o 0,4 proc. większe niż miesiąc wcześniej (analitycy zakładali 0,2-proc. spadek) a zamówienia w przemyśle aż o 2,1 proc. (prognozy mówiły o 2-proc. wzroście). Naturalne było, że giełda, która już w piątek mocno zyskiwała na wartości, zareagowała na te informacje kolejną zwyżką co przesądziło o zielonym finale notowań w Europie.

Późnym popołudniem giełda niemiecka rosła już 1,6 proc., francuska 1 proc. W tym czasie nowojorski indeks S&P500 zyskiwał 0,5 proc. W Warszawie na zamknięciu WIG20 zatrzymał się na poziomie 2523,09 pkt., czyli 0,34 proc. wyżej niż w czwartek. WIG rósł o 0,39 proc., do 56699,49 pkt. Średnie spółki z indeks mWIG40 podrożały przeciętnie o 0,51 proc. a małe z indeksu sWIG80 o 0,86 proc. Przez cały dzień obroty na GPW wyniosły 810 mln zł. Były zatem o 18 proc. mniejsze niż na wcześniejszej, spadkowej sesji co należy interpretować negatywnie.

Przez cały dzień wyróżniającą się spółką w Warszawie, która ciągnęła cały rynek w górę, był KGHM. Surowcowa spółka korzysta ze zwyżek cen miedzi. Jej papiery podrożały w poniedziałek o 2,8 proc. przy obrotach sięgających 140 mln zł. Po ponad 2 proc. podrożały jeszcze Alior Bank i Eurocash. Łącznie dziewięć firm z ekstraklasy zyskało na wartości a 11 straciło. Najmocniej, w odpowiedzi na słabe dane sprzedażowe, potaniało LPP. Kurs odzieżowej spółki spadł o 3,1 proc. Indeksom ciążyło też przecenione o 1,9 proc. PGE.

Z mniejszych firm warto odnotować piątą z rzędu, tym razem 15-proc., zwyżkę Miraculum, którego akcje znalazły się w okolicach tegorocznego maksimum. Jeszcze lepiej, zyskując 20,3 proc., prezentował się Pamapol. W sumie aż 19 firm ustanowiło roczne maksima. Z kolei cztery znalazł się w rocznych dołkach. Najwięcej, 8 proc., stracili właściciele Calatravy Capital. Z kolei kurs DM IDMSA spadł o 6,7 proc.

Ciekawy przebieg miała sesja na rynku walutowym gdzie po ostrożnym początku kupujący złotego ostro wzięli się do pracy. Dlatego o godz. 17 euro taniało już 1,2 proc., do 4,0250 zł, dolar amerykański o 0,65 proc., do 3,61 zł a szwajcarski frank o 0,85 proc., do 3,6810 zł.