Wczoraj optymizm panował niemal na wszystkich światowych rynkach finansowych. O 4 proc. urósł główny indeks giełdy na Węgrzech, po ok. 2 proc. zwyżkowały wskaźniki we Francji i Hiszpanii. WIG20 zyskał 2,8 proc., do 2253 pkt, odrabiając część strat z poprzednich dni. Najsilniej drożały banki.
Zdaniem analityków rynki finansowe dobrze przyjęły wystąpienie Donalda Trumpa przed Kongresem, podczas którego obiecał zwiększenie wydatków na infrastrukturę o 1 bilion dolarów.
– Na giełdach trwa bal z powodu zapowiadanego programu ożywienia gospodarki przez prezydenta USA – mówi Alfred Adamiec, zarządzający aktywami w Niezależnym Domu Maklerskim.
– Trump brzmiał zdecydowanie łagodniej niż na swoich wiecach i podczas przemowy inauguracyjnej. Prezydent USA powtórzył praktycznie wszystkie swoje obietnice i plany, odwołując się do uczuć Amerykanów. Poruszone zostały m.in. kwestie imigracyjne, budowa muru na granicy z Meksykiem, zapowiadana rewolucja w farmaceutyce i programie ubezpieczeń społecznych oraz wzrost wydatków na infrastrukturę. Rynki zdały się nie przejmować brakiem konkretów – komentuje Roman Ziruk, analityk Ebury.
Polską giełdę wsparły też krajowe dane makroekonomiczne. Indeks PMI, który pokazuje nastroje menedżerów w firmach przemysłowych, utrzymał się w lutym na wysokim poziomie 54,2 pkt. Każde wskazanie powyżej 50 pkt oznacza, że przemysł się rozwija.
– Wyniki badań koniunktury w polskim przetwórstwie w lutym wspierają nasz scenariusz, zgodnie z którym w kolejnych kwartałach nastąpi przyspieszenie polskiego eksportu, a jego dynamika w IV kwartale tego roku osiągnie poziom dwucyfrowy – mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska.
Hossę na warszawskim parkiecie nakręcają też otwarte fundusze emerytalne. Według najnowszych szacunków Domu Maklerskiego Trigon kupiły w styczniu akcje za ok. 460 mln zł, z czego większość – 400 mln zł – została przeznaczona na papiery polskich spółek.
Co dalej z koniunkturą na GPW? Zdaniem Alfreda Adamca po trzech miesiącach silnych zwyżek polska giełda jest już mocno przegrzana i grozi to korektą cen.
– Reakcje inwestorów są euforyczne, ale w tych emocjach tkwi też słabość. Korekta zwyżek może się zdarzyć w każdej chwili i nie musi być wcale kosmetyczna. Im silniej wzrosną indeksy w najbliższym czasie, tym dotkliwsze i dłuższe będą spadki – twierdzi Adamiec.