Flagowy festiwalowy pokaz „I Was Lookin’ Back to See if You Were Lookin’ Back at Me to See Me Lookin’ Back at You” jest prezentowany w Muzeum Nowej Huty w dawnym kinie Światowid.

Ten bardzo długi tytuł to cytat piosenki brytyjskiego zespołu Massive Attack, mówiącej o wchodzenie w niebezpieczne rejony. Twórców wystawy interesują relacje miedzy obrazem, technologią i człowiekiem. Żyjemy w świecie obrazów, generowanych przy użyciu coraz bardziej skomplikowanych technologii. Klasyczna fotografia nie wystarcza już dziś do opisania widzenia świata. Percepcja, transmisja, wpływ i wybór obrazów, atakujących nas nieustannie z cyfrowych mediów i internetu, zmienia nasze postrzeganie i każe zastanowić się, co zrobić robić z tą nacierającą zewsząd masą.

Metaforycznie mówił o tym performans „2MV” (dwa megawolty), otwierający nowohucką wystawę, podczas którego iskra uwalniana z generatora Tesli rozświetlała sztucznymi błyskawicami replikę popiersia Nefertiti z Muzeum Pergamońskiego w Berlinie

Czytaj więcej

Skarby arystokratycznych rodów w Muzeum w Nieborowie

A zestawienie zdjęć historycznych i współczesnych instalacji, opartych m.in. na wideo obrazach pogłębia temat. W historycznej części ekspozycji oglądamy fotografie Henryka Hermanowicza i Józefa Lewickiego z widokami Nowej Huty, które z pozoru są zwykłą reportażową opowieścią o rzeczywistości i codzienności PRL-u, ale i naznaczoną propagandową socrealistyczną wizją idealnego robotniczego miasta.

XX-wieczną fotografie reprezentują także zdjęcia Władysława Hasiora. Rzeźbiarz podczas swych licznych podróży od lat 60. do 90. lubił robić „notatki fotograficzne”, które złożyły się na ogromną kolekcję. Mimo że to realistyczne ujęcia, artysta nie gromadził archiwum wspomnień. Eksperymentował, tworząc pokazy podobnych motywów i form

A wśród prac XXI-wiecznych zobaczymy m.in. wideoinstalację Katarzyny Kozyry „Faces” z rejestrowanymi kamerą twarzami tancerzy klasycznych, nowoczesnych i hip-hopowych. Obrazy te pokazują skrajne emocje, napięcie, wysiłek i koncentrację podczas tańca. A jednocześnie skłaniają do zastanowienia, czy sztuczne oko kamery naprawdę daje autentyczny wgląd w wewnętrzne przeżycia.

Top wystawy

W centrum Krakowa także usytuowano wiele ważnych wystaw. W Galerii ASP przy pl. Jana Matejki warto zobaczyć zbiorowy pokaz „(un)WELCOME”, która a jest odpowiedzią na kryzys migracyjny. Pokazuje różne formy sztuki zaangażowanej artystów -aktywistów. Przedstawia prace kilkudziesięciu polskich i ukraińskich twórców.

Od „Przybyszy” Krzysztofa Wodiczki – zapisu akcji zrealizowanej przed rokiem na Starym Rynku w Poznaniu, podczas której mieszkańcy miasta mogli wysłuchać głosów uchodźców z różnych krajów, emitowane z dronów.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Czytaj więcej

Rzeźba współczesna w Muzeum Narodowym w Krakowie

Po fotograficzną serię „Krzesła na granicy” Eleny Subach z Użhorodu, która pomagała ludziom uciekającym przed wojną na Ukrainie na granicy ukraińsko-słowackiej. Jak opowiada „Byliśmy świadkami wielu bolesnych i dramatycznych pożegnań. Zmuszeni do pozostania po ukraińskiej stronie granicy, mężczyźni przyprowadzali swoje rodziny pod bramę, gdzie wszyscy przytulali się i żegnali, jakby na zawsze. Nigdy nie widziałam tyle miłości ani tyle bólu.” Artystka nie chciała ingerować w ich prywatność, więc nie fotografowała tych scen. W kadrach utrwaliła tylko puste krzesła z pozostawionymi na nich przez uchodźców przedmiotami. Ich wymowa jest bardzo silna.

Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie razem z Miesiącem Fotografii przygotowała także publikację „WELCOME”, która stała się impulsem wystawy oraz inaugurującą interdyscyplinarną konferencję z udziałem m.in. Andy Rottenberg i ukraińskich artystek.

W geopolityczny nurt obecnej sytuacji wpisują się jeszcze dwie inne prezentacje: „Ramię w ramię R(w)R w Galerii Szara kamienica przy Rynku Głównym i „Najwyższa forma sztuki” w Pałacu Ogińskich i Potulickich przy ul. Piłsudskiego 4 . Pierwsza zorganizowana przez warszawski kolektyw Czwartek przedstawia ponad 20 prace ukraińskich artystów, zaskoczonych wojną, którzy próbują z nią się zmierzyć. Ciekawe, że ich pierwszą reakcją jest poszukiwanie metaforycznego obrazu na doznany wstrząs, jak np. na czarno-białym zdjęciu odwróconej „hamletowskiej” czaszki Saszy Kurmaza.

Drugi pokaz „Najwyższa forma sztuki” oddaje głos białoruskim artystom, których prace obrazują społeczne i propagandowe manipulacje dyktatury Łukaszenki.

Czytaj więcej

„Tokyo Vice”. Zbrodnia przegotowana

Do hitów festiwalu należy także wystawa „Nie od razu zbudowano” prezentowana w Bunkrze Sztuki przy Rynku Głównym – opowieść o Krakowie, a zarazem współczesnej Polsce. Można na niej zobaczyć m.in. dokumentację ubiegłorocznej akcji Marii Romankiv „Gdzie jest pomnik służącej?” pod pomnikiem Adama Mickiewicza. Jej uczestniczki domagały się praw i poprawy warunków pracy dla kobiet, zatrudnionych jako współczesne pomoce domowe.

Co dzieje w młodej fotografii najlepiej sprawdzić w dwóch potężnych sekcjach festiwalowych : ShowOFF, prezentującej najlepsze projekty wyłonione w drodze konkursu. I w sekcji Fringe, gdzie na wystawie „8304” spotykamy wiele obiecujących talentów wśród studentów: Akademii Sztuki w Szczecinie, Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu i łódzkiej Filmówki. Znaczące, że większości z nich nie wystarcza czysta fotografia, łączą ją z wideo lub rzeźbiarko-przestrzennymi instalacjami.

Wydarzenia jubileuszowego Miesiąca Fotografii łączy hasło „Dlaczego obrazy?/Why pictures?" Świat współczesny poznajemy głównie poprzez obrazy, ale niewątpliwie to nie tylko różne spojrzenia, ale i odmienne interpretacje fotografii.

Festiwal Miesiąc Fotografii w Krakowie trwa do 26 czerwca.