Część inwestorów rozważa nadal inne lokalizacje – m.in. w Czechach, na Słowacji czy Węgrzech. – Przyznanie grantu może przyspieszyć decyzje inwestorów, którzy wciąż się zastanawiają – twierdzi dyrektor zarządzający Global Business Services HP na Europę, Bliski Wschód i Afrykę Jacek Levernes.

Gra jest o dużą stawkę, bo same przedsięwzięcia motoryzacyjne warte są przeszło 3,7 mld zł. Do Polski przymierzają się m.in. dwa koncerny oponiarskie oraz kilku poddostawców części i komponentów. Blisko 600 mln zł chciałby zainwestować amerykański producent kosmetyków, a 400 mln zł – niemiecki koncern chemiczny. Łączna wartość projektów produkcyjnych sięga 5 mld zł i może przynieść blisko 5 tys. nowych miejsc pracy.

Wśród inwestycji usługowych o granty stara się m.in. siedem firm planujących budowę ośrodków badawczo-rozwojowych. Wśród nich są Microsoft, Intel oraz 3M. Z kolei dziewięć firm ubiega się o wsparcie na outsourcingowe centra usług dla biznesu , w tym holenderski Heineken i niemiecki UPS. Ta grupa może utworzyć kolejne 5 tys. etatów.

W opinii specjalistów Ministerstwa Gospodarki szanse na realizację może mieć ok. 70 proc. tych przedsięwzięć. Ale reprezentujące inwestorów firmy doradcze podkreślają: na ostateczną decyzję przyjdzie czas po przyznaniu pomocy z budżetu.

Rząd przygotowuje się do uruchomienia nowego programu grantów dla zagranicznych inwestorów. Jest on jednak spóźniony o ponad pół roku. Jak dowiedziała się „Rz", pierwsze posiedzenie nowego międzyresortowego zespołu ds. inwestycji zagranicznych rozpatrującego wnioski o dotacje odbędzie się prawdopodobnie na przełomie sierpnia i września. – Od tego czasu wszystko nabierze tempa. Finansowanie kilku projektów powinno się rozpocząć jeszcze w tym roku – zapowiada Ministerstwo Gospodarki.

Łączna wartość programu zaplanowanego na lata 2011 – 2020 szacowana jest na 727 mln zł. Dotacje będą przyznawane inwestorom głównie w sektorach: motoryzacyjnym, elektronicznym, lotniczym, biotechnologii, badawczo-rozwojowym oraz nowoczesnych usług.

W przygotowaniu programu największe spory pomiędzy resortami gospodarki i finansów budziło wsparcie właśnie dla sektora usługowego. Minister finansów chciał usługi wykluczyć. Tymczasem według firmy doradczej Baker & McKenzie, pieniądze na wsparcie nowych etatów w centrach usług przekładają się na wpływy z podatków od wynagrodzeń oraz składek ZUS wyższe co najmniej osiem razy od kwoty dotacji. – Nowe etaty muszą być utrzymane przez pięć lat, więc wpływy z samych tylko składek i podatków mogą przekroczyć wartość grantu nawet 13-krotnie – twierdzi doradca podatkowy w Baker & McKenzie Łukasz Karpiesiuk.