Ministerstwo Finansów ogłosiło rozpoczęcie prac nad mapą drogową dla rozwoju zrównoważonych finansów w Polsce. Brzmi tajemniczo. O co w tym chodzi?

Rozwój zrównoważonych finansów jest częścią strategii rozwoju rynku kapitałowego. Ta strategia została przyjęta przez rząd pod koniec 2019 r., ale wtedy temat zrównoważonych finansów jeszcze nie był takim megatrendem jak dzisiaj. To się zmieniło. Dziś zrównoważone finanse to jeden z najbardziej dynamicznych trendów na rynkach finansowych. Liczba aktywów o zrównoważonym profilu rośnie na całym świecie, pojawiają się nowe usługi, nowe produkty, wręcz nowe sektory biznesowe. Bloomberg szacuje, że wartość aktywów o zrównoważonym profilu w skali globalnej będzie do końca 2025 r. stanowić jedną trzecią wszystkich globalnych aktywów finansowych. Obserwujemy, że na kanwie tego trendu formują się globalne i regionalne centra finansowe. I tak jak dla tradycyjnych finansów takim centrum jest Nowy Jork, dla towarów Chicago, tak Londyn znajduje się dziś na szczycie rankingu najważniejszych centrów zrównoważonych finansów na świecie. To dlatego, że Wielka Brytania opracowała i wdraża już swoją strategię w tym zakresie. Podobne plany przyjęły także Niemcy, a Litwa i Węgry właśnie je opracowują. Z kolei w Holandii powstała platforma zrównoważonych finansów będąca forum dla wypracowania kierunków rozwoju tego trendu.

A co to w ogóle są zrównoważone finanse?

Nie ma jednej obowiązującej definicji. Chodzi tu przede wszystkim o finansowanie projektów, które zmierzają ku ochronie środowiska. Mówimy tu o klimacie, powietrzu, wodzie, bioróżnorodności. Patrzymy na to także przez pryzmat społeczny, na to, jaki wpływ transformacja klimatyczna będzie miała na ludzi, grupy pracowników, choćby górników, których wiedza i umiejętności będą musiały zostać przekierowane na sektory przyszłości. W grę wchodzą także zagadnienia dotyczące adaptacji, czyli na przykład ochrony społeczności lokalnych przed skutkami kataklizmów pogodowych związanych ze zmianami klimatu lub wzrostem cen żywności, który będzie następować wraz z postępem transformacji klimatycznej i nowymi warunkami upraw.

Wszystko to będzie w waszej mapie?

W naszym projekcie chcemy skupiać się na kwestiach związanych z transformacją w kierunku neutralności klimatycznej. Liczymy na to, że projekt ten pozwoli wypracować mechanizmy, dzięki którym prywatni inwestorzy, polscy i zagraniczni, będą mogli wziąć udział w finansowaniu tego przedsięwzięcia. I że dzięki temu rozwiniemy nasz rynek kapitałowy.

No właśnie, twierdzicie, że zrównoważone finanse to szansa dla naszego rynku kapitałowego. Na czym ta szansa polega?

Wspominałam już, że na kanwie tego trendu kształtują się nowe centra finansowe. I, że ma to związek z rozwojem nowych produktów finansowych, nowych usług i zupełnie nowych sektorów biznesowych. Mówiąc o produktach mam przede wszystkim na myśli zielone obligacje, czyli te, które pozwalają na zebranie finansowania projektów zeroemisyjnych związanych z energetyką, transportem czy zeroemisyjnym rolnictwem. Ale liczą się nie tylko obligacje zielone, bo w ogóle instrumenty dłużne są dziś kluczowe dla finansowania transformacji klimatycznej. Coraz większą popularnością wśród inwestorów cieszą się na przykład obligacje powiązane ze zrównoważonym rozwojem, dzięki którym firmy mogą pozyskiwać finansowanie na całościową transformację swoich biznesów. Na świecie rozwijają się też zielone fundusze inwestycyjne. Na naszym rynku giełdowym jest obecnie jeden fundusz oparty na indeksie ESG, który bierze pod uwagę także kwestie społeczne związane ze zrównoważonym rozwojem i ład korporacyjny. Liczymy, że będzie ich więcej. Dlatego potrzebne jest rozwinięcie na polskim rynku indeksów, na których te fundusze będą się mogły oprzeć, choćby takich jak indeks niskoemisyjności przewidziany w strategii rozwoju rynku kapitałowego. Oczywiście takich zrównoważonych produktów jest więcej, choćby zielone listy zastawne, zielone hipoteki, zielone pożyczki i całe mnóstwo różnych instrumentów finansowych, które można powiązać z celami klimatycznymi.

A usługi?

Poza oczywistymi, doradczymi, powiązanymi z problematyką dekarbonizacji mamy bardzo ciekawą nową usługę polegającą na certyfikacji zielonych instrumentów finansowych, choćby takich jak zielone obligacje. Dzisiaj emitent takich obligacji, a jest ich już na naszym rynku całkiem sporo, jeśli chce uzyskać certyfikat potwierdzający, że jego produkt jest zgodny z wymogami dla zielonych obligacji, musi się zwrócić do instytucji w Amsterdamie, Londynie czy Sztokholmie. To dość drogie, bo nawet w przypadku małej emisji, koszt certyfikacji sięga kilkudziesięciu tysięcy euro, a dla większych wolumenów są to znacznie wyższe kwoty. Do tego dochodzi niekiedy bariera kulturowo-językowa. Łatwiej byłoby zgłosić się po certyfikat do podmiotu lokalnego, bliższego naszemu rynkowi. Tym bardziej że za granicą napotkamy dziś nowe podmioty, które nie mają jeszcze wielkiego doświadczenia we współpracy z firmami z innych krajów. Certyfikacja zielonych obligacji jest więc jedną z usług, które chcielibyśmy rozwijać na polskim rynku.

Z raportu, który jako Ministerstwo Finansów opublikowaliśmy pod koniec 2021 r. na temat perspektyw rozwoju rynku zielonych obligacji w Polsce, wynika, że było już przynajmniej kilka takich emisji na naszym rynku. I są to zarówno emisje korporacyjne, jak i komunalne. Polska była pierwszym krajem na świecie, który wyemitował zielone obligacje skarbowe. Wyprzedziliśmy o kilka miesięcy Francję. I nie jest tak, że zrobiliśmy to raz, na pokaz. Takie emisje miały miejsce już cztery razy. Tymczasem badania pokazują, że emisja zielonych obligacji skarbowych jest bardzo ważnym sygnałem dla rodzimych rynków, by również takie obligacje emitować. I to działa. Widzimy, że emitenci, którzy wypuścili zielone obligacje raz, wypuszczają kolejne emisje. Jest to więc najwidoczniej w ich ocenie sensowna ścieżka pozyskiwania kapitału na proklimatyczne inwestycje.

Co poza tym?

Innym obszarem, czy wręcz całym sektorem jest kwestia danych związanych ze zrównoważonym rozwojem. Na całym świecie rozwija się tak zwane raportowanie niefinansowe. Pojawiają się wymogi regulacyjne, w świetle których spółki publiczne, a w przyszłości po prostu wszystkie większe i średnie przedsiębiorstwa będą musiały informować o swojej emisyjności, o wpływie na klimat i środowisko, o tym, w jaki sposób ryzyko klimatyczne wpływa na ich działalność i jak zamierzają reagować na te wyzwania. Będą musiały również raportować o kwestiach społecznych oraz związanych z ładem korporacyjnym. W Europie takie obowiązki za chwilę będą wynikać z regulacji unijnych. Już dzisiaj widzimy jednak ogromne zapotrzebowanie na takie informacje ze strony inwestorów. I spółki już zaczynają to robić. A na kanwie tego rozwijają się podmioty, które świadczą profesjonalne usługi związane, czy to ze wspieraniem procesu takiego zielonego raportowania, czy ze zbieraniem takich danych wewnątrz firmy, ich obróbki i przetwarzania. Mogą one również świadczyć usługi analityczne. Na przykład dla zarządzającego aktywami mogą ze swoich baz danych wyciągać wszystkie spółki spełniające zielone kryteria. A to tylko jeden z kilkudziesięciu, a może więcej przykładów tego, jakie usługi można tu rozwijać. Powstają coraz to nowe biznesy, proponujące tego rodzaju innowacyjne rozwiązania oparte na zaawansowanych technologiach, często na sztucznej inteligencji. I tutaj jest ogromna szansa dla naszego rynku, aby się w ten nowy trend wpisać.

Polska ma się stać centrum zrównoważonych finansów?

Przed nami sporo do zrobienia, by nie przegapić szansy rozwojowej, którą ten nowy trend nam stwarza. Jesteśmy największym rynkiem w naszym regionie, pod kątem kapitalizacji, notowanych spółek, funduszy private equity czy venture capital wyprzedzamy inne kraje w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, mamy więc solidne podstawy do tego, aby budować u nas centrum zielonych finansów o zasięgu regionalnym. Dzięki temu nie tylko zaangażujemy rynek kapitałowy w finansowanie sprawiedliwej transformacji, ale będziemy też mogli oferować nasze produkty i usługi innym rynkom w naszym regionie.

Ile czasu daliście sobie na przygotowanie mapy drogowej?

Kilkanaście miesięcy, do 2024 r. Istotne jest jednak to, że nad rekomendacjami dla rozwoju zrównoważonych finansów w Polsce nie będziemy pracować w zaciszu ministerialnych gabinetów, po to, by za dwa lata je uroczyście obwieścić. Powołamy Platformę Zrównoważonych Finansów, która będzie forum dla współpracy ze wszystkimi zainteresowanymi i która wskazywać będzie kluczowe obszary, w których już mamy albo możemy mieć, przewagę konkurencyjną. Platforma będzie złożona z uczestników rynku kapitałowego, organizacji pozarządowych oraz instytucji administracji publicznej. I jeśli wszyscy oni stwierdzą na przykład, że certyfikacja zielonych obligacji jest tą usługą, którą moglibyśmy rozwinąć na naszym rynku, to do gry wejdą następnie grupy robocze złożone z ekspertów tych wszystkich instytucji, które wypracują listę kroków, które trzeba podjąć dla realizacji tego celu. I listę rekomendacji dla administracji rządowej, które muszą być podjęte, żeby to się mogło wydarzyć, na przykład przystosowania do tych działań przepisów prawnych. Platforma to kluczowy element mapy drogowej. Oczywiście nie będziemy ze wszystkim czekać do 2024 r. Tam, gdzie można, będziemy działać od razu.

Katarzyna Szwarc

Jest absolwentką Instytutu Spraw Publicznych London School of Economics, Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego oraz programu Rethinking Capitalism pod kierunkiem prof. Mariany Mazzucato na University College London. Karierę zawodową rozpoczęła na GPW w Warszawie. Potem m.in. w latach 2015–2020 była menedżerką polityki publicznej i relacji rządowych w Intercontinental Exchange: New York Stock Exchange w Londynie i Brukseli. Od kwietnia 2021 r. pełni funkcję pełnomocnika ministra finansów ds. Strategii Rozwoju Rynku Kapitałowego.