Po siedmiu latach prób stworzenia alternatywnego kanału płatności, Moskwa wciąż nie ma nic, czym mogłaby zastąpić SWIFT – system płatności międzynarodowych, w którym uczestniczy 11 000 instytucji finansowych na świecie.

Uruchomiony w 2016 r. rosyjski odpowiednik - Financial Message Transmission System (SPFS), będzie w stanie obsłużyć jedynie krajowy ruch płatniczy w Rosji, podczas gdy transakcje zewnętrzne staną się w większości niedostępne. Do takiego wniosku doszli eksperci z Instytutu Finansów Międzynarodowych (IIF), po przeanalizowaniu technicznej strony problemu - pisze w piątek gazeta Kommiersant.

Rosyjski odpowiednik SWIFT Bank Rosji zaczął tworzyć w 2014 roku po aneksji Krymu i załamaniu się relacji z Zachodem. System miał zapewnić ciągłość płatności w przypadku odłączenia gospodarki od międzynarodowych systemów płatniczych.

SPFS zaczął działać w 2016 roku, a dwa lata później prezydent Rosji Władimir Putin podpisał ustawę zezwalającą na przystąpienie do niej zagranicznych uczestników. Ale chętnych nie było nawet wśród zagranicznych banków działających w Rosji.

Dziś lista uczestników SPFS zamieszczona na stronie Banku Rosji obejmuje 331 podmiotów, z tego 7 to banki zagraniczne: Ishbank (Turcja), MMU Bank (Eurasia), filia japońskiego MUFG, Credit Argirocol (Francja), TOYOTA BANK (Japonia), Banco Financiero Internacional SA (Kuba).

Czytaj więcej

Były kanclerz Niemiec jest kandydatem do rady dyrektorów Gazpromu

Do rosyjskiego systemu nie przystąpiły też Chiny. Pomimo licznych wezwań do handlu z pominięciem SWIFT, czyli w rublach i juanach, głoszonych m.in. przez Władimira Putina, do SPFS dołączył tylko jeden chiński bank - rosyjska filia Bank of China Ltd.

Tym samym wiadomo już, że odłączenie od SWIFT będzie miało znaczący wpływ na zdolność Rosji do uczestniczenia w światowym handlu. Najbardziej zagrożone są transakcje z UE o wartości 250 miliardów dolarów rocznie, zauważa IIF.

Jeśli chodzi o Chiny, rosyjski SWIFT ma wejście do chińskiego systemu SNAPS. To połączenie może zapewnić handel rosyjsko-chiński, ale nic więcej: taki mechanizm nie umożliwi transakcji międzynarodowych.

- Ewentualne odłączenie Rosji od SWIFT oznaczałoby długą recesję w gospodarce, nową rundę gwałtownej dewaluacji rubla - ocenia Natalia Ławrowa, główna ekonomistka BCS. - Kurs dolara w tym przypadku może wzrosnąć do 103 rubli, a rosyjski PKB spadnie w ciągu dwóch lat o 4,3 proc.

Jeżeli chodzi o drugą stronę - czyli handlowych partnerów Rosji - to Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) jest gotowy do pomocy krajom, które mogą ponieść konsekwencje odłączenia Rosji od systemu SWIFT - zapowiedziała w tym tygodniu dyrektor zarządzająca MFW Kristalina Georgieva.

„Jeżeli znajdziemy się w sytuacji, w której nastąpią efekty zewnętrzne wymagające większego zaangażowania MFW w innych krajach, na pewno tam będziemy. Nadal mamy 700 miliardów dolarów możliwości pożyczkowych” – dodała Georgieva, cytowana przez agencję Reuters.

Kreml nie dowierza, żeby Zachód zdecydował się na odłączenie Rosji od SWIFT i zapewnia, że nawet jeżeli tak się stanie, to „katastrofy śmiertelnej będzie”.