Podczas dzisiejszego szczytu G20 rosyjski prezydent potwierdził gotowość Rosji do finansowej pomocy państwom strefy euro. Dodał, że z powodu wielkości unijnej gospodarki, pomoc zewnętrzna nie może być decydująca.

- Europa musi sama sobie pomóc. A Unia Europejska ma po temu wszystko: zasoby polityczne i finansowe oraz poparcie wielu krajów - cytuje Miedwiediewa agencja Nowosti.

Zdaniem rosyjskiego prezydenta główny ciężar ratowania strefy powinien ponieść wielki biznes. Rządy są bowiem „uwiązane" własnymi długami.

- Cena ratowania euro okazała się dla wielu krajów nie do udźwignięcia - dodał Miedwiediew.

Nie wiadomo jakimi kwotami gotowy jest Kreml wspomóc Europę. Miedwiediew też nie podał konkretów. Zaznaczył, że udział Federacji w programach pomocowych Międzynarodowego Funduszu Walutowego to program „minimum".

Grecja poprosiła Rosję i inne kraje BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i RPA) o bezpośrednie pożyczki.

Na to jednak Rosja raczej nie pójdzie. W 2008 r o to samo zwróciła się do Moskwy Islandia. Ale pożyczki nie dostała.

Teraz Rosjanie udzielili 2,5 mld dol. kredytu Cyprowi. Przemawiały za tym jednak rozległe interesy, które rosyjski biznes ma na wyspie.