Jego opinię podziela prezes Banku Czech, Miroslav Singer.

W rozmowie z „Wall Street Journal" Rusnok przyznał,że jego zdaniem dzisiejsze bardzo niskie stopy procentowe są na odpowiednim poziomie, a wyznaczony kurs wymiany do którego może dojść korona wobec euro wcale nie przyspieszył nadejścia ożywienia w gospodarce. - Kurs wymiany 27 koron za jedno euro jest odpowiedni. Nasza waluta nie powinna już słabnąć - uważa Jiri Rusok.

W końcu lipca Miroslav Singer powiedział,że jeśli inflacja będzie nadal tak niska, to może okazać się niezbędne dalsze osłabienie korony. Zdaniem Rusnoka jednak inflacja nie jest niebezpiecznie niska. Niemniej jednak - przyznał - obecna słaba waluta jest korzystna dla eksportu. Tyle,że stopy procentowe są w tej chwili już bliskie zera, zaś banki centralne - Rezerwa Federalna i Europejski Bank Centralny nie ukrywają,że zamierzają użyć stóp procentowych do kolejnego pobudzenia gospodarki. na co wówczas zdecydują się Czesi?

Czeskie stopy są obecnie na poziomie 0,05 proc.,zaś bank centralny wydał 7,4 mld euro na interwencję osłabienia waluty, co pomogło i korona straciła 5 proc. swojej wartości. Czeska inflacja wynosi w tej chwili niewiele ponad zero i jest daleko od wyznaczonego pasma 1-3 proc. Jednakże Bank Czech liczy na wzrost popytu,który pociągnie za sobą wzrost cen, zaś inflacja, według prognoz, ma się zwiększyć do 2 proc. w połowie 2015 roku.

W ostatni piątek za euro trzeba było zapłacić 27,4 korony i bank centralny prognozuje,że taki kurs utrzyma się przez kilka następnych kwartałów. Ma on pomóc czeskim firmom w przetrwaniu słabszego popytu na zachodzie Unii Europejskiej oraz napływu importowanej żywności po wprowadzeniu przez Rosjan embarga na europejską żywność. Zdaniem Rusnoka minimalne jest prawdopodobieństwo, aby korona szybko umocniła się i powróciła do kursu sprzed interwencji banku centralnego. Wiele teraz zależy sposobu w jaki bank centralny wycofa się z polityki osłabiania waluty. Zdaniem Rusnoka są dwa wyjścia, może się to odbyć poprzez jednorazową rewaluacją, bądź pozwolenia na stopniowe umocnienie.

Czechy długo borykały się ze skutkami kryzysu finansowego. Gospodarka tego kraju osłabła, bo mniejszy był popyt na eksport, na własnym rynku zmniejszył się popyt, w efekcie kraj wpadł w recesję, która trwała dwa lata i oficjalnie skończyła się dopiero w 2013 roku. W tym roku oczekuje się odbicia, a PKB ma wzrosnąć o 2,9 proc. Może jednak okazać się,że nie będzie tak dobrze.Eksport do Rosji stanął i najprawdopodobniej nie będzie możliwe spełnienie tegorocznych prognoz, tak samo zresztą jak i planowanego 3,3-procentowego wzrostu w 2015 . Bank Centralny już ją obniżył o 0,3pkt procentowego. I nie wykluczył kolejnej korekty w dół.