Reklama

„Kraina miodu”. Piękna egzystencja człowieka i pszczół

„Kraina miodu” z pogranicza dokumentu i fabuły to zasłużony macedoński kandydat do Oscara. Już na ekranach naszych kin.
„Kraina miodu” powalczy o Oscara z polskim filmem

„Kraina miodu” powalczy o Oscara z polskim filmem

Foto: MAT. PRAS.

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy „Kraina miodu” zdobyła dziewięć nagród na światowych festiwalach (aż trzy na festiwalu w Sundance), a stowarzyszenie nowojorskich krytyków uznało ją za najlepszy film. Dokument był też u nas przebojem festiwalu Millennium Docs Against Gravity – zdobył najważniejszą jego nagrodę.

To historia 50-letniej Hatidze, żyjącej w zapomnianej przez Boga i ludzi górzystej Macedonii. W opuszczonej przez mieszkańców wiosce mieszka jedynie Hatidze ze swoją schorowaną, nieopuszczającą już łóżka matką. Kobiety nie mają prądu ani bieżącej wody. Ich dom to chatka, lepianka raczej, w której nie ma nic poza łóżkami i kozą, którą dogrzewają się, gdy jest zimno.

Życie tu zależy od zaradności Hatidze, która potrafi pozyskiwać miód od na poły przez nią udomowionych pszczół. Sprzedaje go w Skopje, oddalonym o cztery godziny drogi na piechotę. Tam na targu jej produkty są cenione przez stałych odbiorców.

Zbierając miód, Hatidze kieruje się starymi prawami przyrody: człowiek powinien z naturą współpracować, a nie grabić ją. Dba o pszczoły, stosując zasadę: połowa miodu dla mnie, połowa dla nich. A one jakby ją rozumieją i nie żądlą, gdy wyjmuje z ula plastry miodu.

Pewnego dnia do wioski wprowadza się rodzina z gromadą dzieci i stadem krów. Wydaje się, że to sąsiedztwo wniesie nowe życie, ale ojciec rodziny w pozyskiwaniu miodu widzi intratny interes. Wykorzystuje wiedzę Hatidze, która dzieli się z nim doświadczeniem. Tak rusza łańcuch zdarzeń będący procesem niszczenia – pszczół, wartości dobrej pracy, relacji międzyludzkich.

Reklama
Reklama

Film nakręcili debiutanci – Ljubomir Stefanow i Tamara Kotewska, którzy przez trzy lata obserwowali z kamerą życie Hatidze i jej matki.

– Początkowo miał to być krótkometrażowy film dokumentalny – opowiada Tamara Kotewska. – Spotkanie z Hatidze sprawiło, że zmieniliśmy plany. To nie tylko opowieść o niej, ale i o życiu zgodnie z tradycją kultywowaną przez mniejszość turecką w Macedonii. A gdy przystąpiliśmy do montażu, to bez włączonego dźwięku, sugerując się tylko obrazami. 

A te są piękne, kamera nieśpiesznie obserwuje przyrodę i bohaterów. Powstała wielowymiarowa przypowieść o konfrontacji skrajnie odmiennych postaw, o harcie ducha i mądrości, której nie da się wyczytać z książek ani zdobyć w szkołach.

Autorzy dopisali też epilog w prawdziwym życiu. Zabrali Hatidze w daleką podróż m.in. do Nowego Jorku. Dzięki ich staraniom dostała dom w bardziej cywilizowanej wiosce. Czy zmieni to jej życie na lepsze – to już historia na nowy film.

Film
Najważniejsze Orły dla „Domu dobrego” Wojciecha Smarzowskiego
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
Nowoczesne finanse, decyzje finansowe w świecie algorytmów – jak zachować kontrolę
Film
Nie żyje Magdalena Majtyka. Aktorka miała 41 lat
Film
Thierry Klifa: Bogaci Francuzi nie chwalą się majątkiem
Film
Krystyna Janda laureatką Orła
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama