Zrealizowany przez Julię Kuperberg i Clarę Kuperberg dokument pokazuje, że stereotyp postrzegania Wellesa jest dla niego krzywdzący, bo był nietuzinkową postacią - zarówno kina, jak i teatru.
Niezwykłość osobowości twórcy zaczęła się ujawniać już w dzieciństwie, gdy uczestniczył w wieczorkach organizowanych przez matkę dla jej przyjaciół. Mógł w nich brać udział, o ile było zabawnie i on sam tej zabawy potrafił dostarczyć zebranym.
- Dziś robię sztuczki zawodowo, żeby móc występować – śmieje się w archiwalnym materiale wspominając dzieciństwo.
Ten rys jego osobowości świetnie pamięta córka twórcy – Christopher (imię nadał jej ojciec). Pierwszy raz zobaczyła ojca na scenie kiedy miała pięć lat - urządził i sam opłacił pokaz magii dla żołnierzy amerykańskich stacjonujących w Los Angeles – trwała wtedy wojna...
W Nowym Jorku zjawił się mając 19 lat – i zaczął teatralne rewolucje. Udało mu się to przy okazji pierwszej realizacji teatralnej – „Makbeta", którego wystawił angażując ponad stu czarnych aktorów, w większości nowicjuszy w zawodzie.
– Wydawało się, że mam nieograniczone możliwości – mówił o sobie Orson Welles.
Przełomem było jednak słuchowisko „Wojna światów", w którym jego siła sugestii okazała się mocniejsza niż rzeczywistość – słuchacze wpadli w panikę, gdy usłyszeli, że na Ziemi pojawili się Marsjanie.
Wówczas zaproponowano mu kontrakt - największy w historii Hollywood. Był rok 1941, a Welles miał 26 lat. Choć dano mu całkowicie wolną ręką wyborze projektów, to jednak dwa pierwsze zostały odrzucone. „Obywatel Kane" jednak powstał i okazał się całkowicie nowatorski.
Jednak już nigdy potem Welles nie nakręcił znaczącego filmu – w sensie hollywoodzkiego, czyli kasowego sukcesu. Wytrwale jednak podążał za swoimi wyobrażeniami i potrzebami artystycznymi.
- Może kręciłbym i lepsze filmy, ale nie byłyby „moje" – wyjaśniał.
Zarabiał więc jako wzięty aktor, by potem przeznaczać pieniądze na produkcje swych niekomercyjnych projektów.
- Jako pierwszy w tym kraju działał poza systemem finansując swoje filmy – przypomina córka Wellesa.
Trzy razy był żonaty – po raz drugi – z Ritą Hayworth.
Dokument „Nazywam się Orson Welles" jest kapitalną okazją do spotkania z Wellesem sam na sam, bo choć film został nakręcony w ubiegłym roku, to znajdują się w nim obfite archiwalne wypowiedzi bohatera opowieści, a także fragmenty jego ról. Całości dopełniają wywiady z córką, a także Peterem Bogdanovicem, Josephem McBride, Henrym Jaglom. Warto.
Premiera filmu w sobotę 2 maja o 12.20 w TVP Kultura.