Reklama
Rozwiń
Reklama

Trudna miłość czterdziestolatków

Skomplikowane uczucia czterdziestolatków w „Mojej miłości" Maiwenn. Od piątku na ekranach.

Aktualizacja: 12.01.2016 21:21 Publikacja: 12.01.2016 18:00

Emmanuelle Bercot (Tony) i Vincent Cassel (Georgio)

Emmanuelle Bercot (Tony) i Vincent Cassel (Georgio)

Foto: BEST FILM

Tony jest „kobietą po przejściach" – niezależną, świetnie dającą sobie radę w życiu zawodowym, a jednocześnie niepewną, samotną. Georgio jest atrakcyjnym zamożnym restauratorem, obracającym się w świecie mody, bon vivantem i niebieskim ptakiem zmieniającym piękne dziewczyny. Spotykają się w nocnym klubie i zakochują się, biorą ślub. Francuskie love story z happy endem? Niezupełnie. To wszystko, co na początku ich w sobie fascynowało, po jakimś czasie staje się przeszkodą nie do pokonania.

Świat jest dziś pełen niepokoju. Nic więc dziwnego, że zmienia się europejska sztuka. Także kino. Francuzi, którzy w ostatnich latach zalewali ekrany opowieściami o miłości w różnych wydaniach i konfiguracjach, dziś coraz częściej kręcą filmy o problemach multietnicznego społeczeństwa, o nielegalnych emigrantach, o blokowiskach na przedmieściach, gdzie dochodzi do krwawych porachunków gangów.

I ekranowe romanse też zaczynają wyglądać inaczej. Przestają być beztroskie. Maiwenn, która w swoim poprzednim filmie „Polisse" pokazała ostre życie francuskiej policji, teraz proponuje opowieść o trudnej miłości.

To opowieść o uczuciu, które musi się zmierzyć z rzeczywistością. Niestety, miłość często takiego zderzenia nie wytrzymuje. Namiętność, czułość rozbijają się o trudności dnia codziennego – mówi reżyserka.

W jej filmie Tony leży w szpitalu po wypadku na nartach. Czy na pewno to był tylko wypadek? „Ból niczemu nie służy" – mówi lekarz. O bólu fizycznym. A ten psychiczny, który zagnieżdża się w duszy? Tony wspomina chwile szczęścia i te inne, gdy wszystko zaczynało zgrzytać. Gdy pojawiało się kłamstwo, gdy uczucie zaczynało się wypalać. Bo narkotyki, bo inne kobiety Georgia. Bo pretensje i humory Tony – przecież wina nigdy nie leży po jednej stronie. Wspólne dziecko niewiele zmienia.

Reklama
Reklama

„Moja miłość" opowiada o mijaniu się ludzi. Miłość, seks, kłótnie, samotność – wszystko to Maiwenn pokazuje z bliska. I jest to tym bardziej znaczące, że bohaterowie tej ciągnącej się dekadę love story są już bardzo dojrzałymi ludźmi. Maiwenn opowiada ich historię z dużą dozą humoru. Poza dwójką głównych bohaterów, których grają Emmanuelle Bercot i świetny Vincent Cassel, wprowadza na ekran inne postacie, m.in. brata Tony, który od początku nie ufa Georgiowi i nie wierzy w trwałość związku siostry. W tej roli zaskakuje poczuciem humoru posępny zazwyczaj Louis Garrel.

Ciekawy film, choć część wspomnieniowa wyszła Maiwenn znacznie lepiej niż współczesna, szpitalna. No i 128 minut to stanowczo za dużo. Ale wciąż ten romans bez happy endu wciąga widza grą nastrojów, balansowaniem między śmiechem i płaczem, szczęściem i bólem, komedią i tragedią. Jak to w życiu.

Zobacz także:

Dawid Bowie nie żyje

Film
Berlinale'26. Burza medialna wokół Wima Wendersa. Arundhati Roy odwołała przyjazd
Film
„Ołowiane dzieci” i straszna wizyta Breżniewa. Czy Polacy będą tak witać Putina?
Film
Nie żyje Bożena Dykiel. Te role przyniosły jej sławę
Film
Amerykanie o „Ołowianych dzieciach”: niezłomna Kulig od Pawlikowskiego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama