Reklama

Bezwzględny świat na wybiegu

Bolesne zderzenie młodzieńczych marzeń z życiem. Od piątku „Modelka" Madsa Matthiesena na ekranach.

Aktualizacja: 09.05.2016 20:29 Publikacja: 09.05.2016 18:03

Dominic Allburn (Sebastien) i Maria Palm (Emma)

Dominic Allburn (Sebastien) i Maria Palm (Emma)

Foto: kino świat

Świat mody. Spektakularne kariery, olbrzymie pieniądze, blichtr. Wielcy kreatorzy i piękne kobiety, które przemierzają wybiegi w światłach reflektorów. Sława, jachty na Morzu Śródziemnym, plenery w Tajlandii, bajkowe romanse. Współczesny Olimp, gdzie boginiami są Naomi Campbell, Kate Moss, Gisele Bündchen, Alessandra Ambrosio, Cara Delevingne, Anja Rubik.

To prawda, czasem na łamy prasy przedostają się opowieści o anoreksji, narkotykach, seksualnym wykorzystywaniu dziewczyn, upokorzeniach. Ale wyobraźnię pobudzają inne obrazy.

Okrutne ruguły

Emma, bohaterka filmu Madsa Matthiesena „Modelka", mieszka w małym duńskim miasteczku. Ma 16 lat, jest wysoka i śliczna. Żegna się z rodziną i chłopakiem, bo właśnie wyrusza do Paryża. Dalej jest obskurny pokoik dzielony z inną dziewczyną, kolejne castingi, rozczarowania. Wreszcie fotograf, który zachwycony delikatną urodą Emmy, chce uczynić z niej gwiazdę najlepszych projektantów i wprowadza młodziutką dziewczynę do „wielkiego świata".

Ten świat bywa jednak okrutny i pozbawiony skrupułów. Nie ma w nim przyjaźni, najbliższa koleżanka może cię zdradzić: uwieść narzeczonego, podkraść kontrakt. 16-latka z prowincji nie jest przygotowana, by stawić czoła cynizmowi tego sztucznego raju. Ile jest gotowa poświęcić, by się w nim znaleźć? Jaką cenę musi za to zapłacić?

– To jest opowieść o dorastaniu – mówi „Rzeczpospolitej" Mads Matthiesen. – O marzeniach, które zderzają się z rzeczywistością. Takie zderzenie bywa bolesne, ale przecież trzeba śnić.

Reklama
Reklama

„Modelka" jest również próbą zadania pytania, jak pozostać sobą: nie dać się pożreć, nie zagubić podstawowych wartości.

– Żyjemy w świecie, w którym bardzo ważna stała się ogólna akceptacja – twierdzi reżyser. – W mediach społecznościowych, na Facebooku czy Twitterze staramy się często udawać kogoś, kim nie jesteśmy. Bardziej niż na prawdziwych relacjach zależy nam na lajkach setek internetowych znajomych. Ale tęsknoty za czymś prawdziwym głęboko w nas tkwią.

Główną rolę zagrała w filmie Matthiesena 22-letnia Maria Palm, która – podobnie jak Emma – mając zaledwie 17 lat, podpisała kontrakt z agencją modelek. Matthiesen wybrał ją spośród 70 kandydatek.

– Miała talent aktorski, a jednocześnie pełną naturalność – tłumaczy. – Nie udawała nikogo przed kamerą, po prostu była.

Aktorka a bohaterka

– Tak jak Emma bardzo wcześnie wyjechałam z małego, duńskiego miasteczka leżącego niedaleko Kopenhagi i znalazłam się sama w Paryżu – mówi mi Maria Palm. – Utrzymywałam jednak bliski kontakt z rodziną i przyjaciółmi. A poza tym nie byłam aż tak zdeterminowana. Nie musiałam robić kariery za wszelką cenę.

Maria trafiła do agencji przez przypadek, towarzysząc na castingu koleżance z klasy. – Kiedy mnie namówili na sesję – opowiada dzisiaj – pomyślałam: „Okej, to przygoda, poznam nowych ludzi, zarobię trochę pieniędzy. A jak się nie uda, to co? Mam swoje życie". Traktowałam modeling jak zwyczajną pracę, może nawet tylko na jakiś czas. Dla Emmy to było całe życie.

Reklama
Reklama

W „Modelce" kotłują się marzenia i ambicje. Mads Matthiesen portretuje świat, w którym dziewczyny czerpią wizje szczęścia i życiowego powodzenia z kolorowych magazynów i ulicznych billboardów. Jego bogactwo i atrakcyjność przyciąga kolejne kandydatki spod Kopenhagi, z Glasgow, z Kutna. Pustkę widać dopiero z bliska.

Debiutancki „Misiaczek" Madsa Matthiesena zdobył nominację do Europejskiej Nagrody Filmowej i nagrodę za reżyserię w Sundance. Wygrał też krakowski festiwal Off Camera w 2012 roku, dzięki czemu „Modelka" dostała dofinansowanie z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej i jest duńsko-polską koprodukcją. Teraz Matthiesen przygotowuje nowy projekt. I znów zaczyna od zera, bo każdy film to zupełnie nowe wyzwanie. Twórczość tego niespełna 40-letniego Duńczyka warto śledzić.

Film
Nie żyje Robert Duvall, consigliere z „Ojca chrzestnego”
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Film
Nie żyje Frederick Wiseman, wybitny dokumentalista
Film
Nie żyje Jerzy Słonka. U Barei reprezentował brygadę młodzieżową, sprawdzał „ledykimację”
Film
Berlinale 2026: represje dla niepokornych i listy proskrypcyjne
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama