Reklama

"Z podniesionym czołem": Nastolatek u boku gwiazdy

Rozmowa z Rodem Paradotem, odtwórcą głównej roli we francuskim filmie „Z podniesionym czołem”, który jest już na polskich ekranach

Aktualizacja: 16.05.2016 08:01 Publikacja: 16.05.2016 07:00

Foto: Aurora Films

„Z podniesionym czołem" początkowo bardziej przypomina brytyjskie kino społeczne niż dramaty francuskie. Kamera pracuje jak w dokumencie, wyłapując potworną agresję. Bohater, Malony, ma całkowicie nieodpowiedzialną matkę. Wychowany jest na ulicy, jako piętnastolatek zawala szkołę, dla zgrywy kradnie samochody, jeździ nimi jak wariat bez prawa jazdy. Zaniedbany, nie nauczył się życia w społeczeństwie. Nieustannie wraca do sądu dla nieletnich.

Ken Loach czy Andrea Arnold opowiedzieliby o degrengoladzie instytucji, które powinny zajmować się wykolejoną młodzieżą. Francuska reżyserka Emmanuelle Bercot pokazała natomiast, ile dobrego mogą zrobić mądry sędzia (w tej roli Catherine Deneuve), oddany opiekun społeczny, dziewczyna, która uwierzy, że zdeprawowany chłopak może się zmienić. Wuj francuskiej reżyserki jest wychowawcą trudnej młodzieży, ona sama do nakręcenia „Z podniesionym czołem" przygotowywała się kilka lat. Poznała środowisko kuratorów, chodziła na rozprawy w sądzie dla nieletnich, odwiedzała poprawczaki. I czuje się w jej filmie prawdę. Także dzięki świetnej roli naturszczyka Roda Paradota, który zagrał Malony'ego.

Przed rokiem wchodził pan do Pałacu Festiwalowego w Cannes razem z Emmanuelle Bercot i Catherine Deneuve. Duże przeżycie?

Niesamowite. Zostanie mi w pamięci na lata.

Skąd pan się wziął w filmie „Z podniesionym czołem"?

Reklama
Reklama

Pochodzę z bardzo skromnej, zwykłej rodziny, mieszkam na przedmieściach Paryża. Do mojego technikum przyszła reżyserka castingu Elsa Pharaon, znana z wyszukiwania aktorów na ulicy. Spodobała jej się moja twarz, nagraliśmy niewielki materiał w szkole, a kilka dni później zaproszono mnie na kolejne przesłuchania. No i dostałem rolę.

Co w pracy na planie było dla pana najciekawsze?

Wszystko. Nigdy wcześniej nie byłem na planie filmowym. A tu nagle główna rola, obok Catherine Deneuve. Szaleństwo. Nie miałem pojęcia, na czym polega gra. Ale Emmanuelle Bercot dodawała mi odwagi, załatwiła mi nauczyciela, który uczył mnie mówić i pracować nad tekstem.

Co pan myśli o swoim bohaterze?

To chłopak, któremu w życiu nie jest łatwo. Nie układają mu się relacje z matką, której na nim w gruncie rzeczy nie zależy. Może dlatego staje się agresywny. Chciałem go bronić.

Zagrał pan z Catherine Deneuve. Nie czuł pan tremy?

Reklama
Reklama

Byłem potwornie zestresowany. Ale Catherine Deneuve sprawiła, że bardzo szybko poczułem się obok niej swobodnie. Powtarzała mi: „Spokojnie, skup się na scenie, zapomnij o świecie wokół." Te rady były mi potrzebne. Ja przecież na początku nawet nie zdawałem sobie sprawy, że film kręci się nie po kolei.

Chce pan zostać aktorem?

Pewnie. Bardzo mi się to spodobało. Gdyby wtedy ta pani nie zjawiła się w mojej szkole, pewnie byłbym cieślą. A może poszedłbym jeszcze do jakiejś szkoły hotelarskiej? Ale dzisiaj jestem nastawiony na aktorstwo. Zagrałem już potem w krótkim filmie, dostałem też propozycję od Xaviera Beauvois. Myślę o kursach aktorskich po szkole średniej, o nauce języka angielskiego. Kto wie, może kiedyś będzie mi potrzebny? Doświadczenie, jakie przeżyłem przy filmie „Z podniesionym czołem" wlało we mnie dużo siły. Nauczyło marzyć.

- rozmawiała Barbara Hollender

Film
Nie żyje Robert Duvall, consigliere z „Ojca chrzestnego”
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Film
Nie żyje Frederick Wiseman, wybitny dokumentalista
Film
Nie żyje Jerzy Słonka. U Barei reprezentował brygadę młodzieżową, sprawdzał „ledykimację”
Film
Berlinale 2026: represje dla niepokornych i listy proskrypcyjne
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama