Reklama
Rozwiń
Reklama

Barbara Hollender poleca nowości na DVD

Dzisiaj wielki hit polskiego kina – „Moje córki krowy” Kingi Dębskiej. To film praktycznie dla każdego widza – dramatyczny, a jednocześnie bardzo prawdziwy, każdy odszuka w nim sytuacje, które dobrze zna. Nie bez powodu na wszystkich festiwalach „Moje córki krowy” zdobywają nagrodę publiczności. A skoro mówimy o rodzinie, to tuż przed wakacjami - coś specjalnie dla najmłodszych czyli „Misiek w Nowym Jorku”.

Publikacja: 12.06.2016 11:00

Moje córki krowy. Fot. Robert Pałka

Moje córki krowy. Fot. Robert Pałka

Foto: Kino Świat

„Moje córki krowy", reż. Kinga Dębska

Kino Świat

Poruszający film o przewartościowywaniu życia. Marta jest gwiazdą telenoweli. Kobietą sukcesu. Ale przychodzi moment, w którym musi zmierzyć się z tragedią. Odchodzą jej rodzice. Matka leży w szpitalu w śpiączce po wylewie. Ojciec, który choć despotyczny, zawsze był dla niej opoką, ma złośliwego glejaka mózgu.

Trudne chwile Marta będzie przeżywać razem ze swoją siostrą. „Moje córki krowy" to film przede wszystkim o nich. Marta ma sławę, luz finansowy, dorastającą córkę. Ale nie ułożyła sobie życia prywatnego. Funkcjonuje jak w kieracie, z przemęczenia jest na skraju depresji.

Młodsza, Kaśka, pracuje jako nauczycielka, ma bezrobotnego męża, dorastającego syna. Trochę dziecinna i naiwna, z różnymi kompleksami, zawsze w cieniu siostry, przygnieciona codziennością. „Któraś z nas jest adoptowana" — rzuca leżącej w śpiączce matce Marta. Bo są tak różne. Nawet ubierają się inaczej: Marta biega w sportowych butach, Kasia na wysokich obcasach. A przecież gdzieś na końcu i tak są podobnie obolałe i niespełnione. Tragedia zbliży je do siebie.

Reklama
Reklama

Film Dębskiej, choć o odchodzeniu i śmierci, nie jest depresyjny. Reżyserka unika patosu, nie stosuje wobec widza emocjonalnego szantażu, napięcie rozładowuje zabawną sytuacją czy dialogiem, dystansem, ironią. A przy okazji delikatnie, bez dydaktyki przypomina, co się w życiu liczy. No i wielkim atutem filmu są aktorzy. Świetne kreacje tworzą Agata Kulesza i Gabriela Muskała jako dwie siostry, świetnie im partnerują Marian Dziędziel (ojciec) i Marcin Dorociński (mąż Kaśki).

Misiek w Nowym Jorku, reż. Trevol Wall

Kino Świat

Zbliżają się wakacje, więc tym razem coś dla dzieci. „Misiek w Nowym Jorku" to animacja dla najmłodszych. Tytułowy Misiej jest w rzeczywistości białym niedźwiedziem polarnym, który nie chce pogodzić się z tym, że pazerni deweloperzy amerykańscy chcą zabudować jego Arktykę osiedlami i sprowadzić tłumy turystów, którzy zniszczą piękno i spokój jego ojczyzny. Razem z grupą lemingów wyprawia się więc do Nowego Jorku, żeby przekonać chciwego przedsiębiorcę do rezygnacji z takich planów.

Twórcy filmu nie wykorzystali szansy na zderzenie kultur, niedźwiedź doskonale radzi sobie w nowym otoczeniu i obsługuje komputer. Ale trzeba przyznać, że cała opowieść jest wesoła, pełna dyskotekowych przebojów i zwariowanych tańców. Może wprawić w dobry humor.

Film
„Ołowiane dzieci” i straszna wizyta Breżniewa. Czy Polacy będą tak witać Putina?
Film
Nie żyje Bożena Dykiel. Te role przyniosły jej sławę
Film
Amerykanie o „Ołowianych dzieciach”: niezłomna Kulig od Pawlikowskiego
Film
Cały filmowy świat w Berlinie. Startuje Berlinale
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama