[b]Dlaczego zgodziła się pani przyjąć rolę w filmie polskiej debiutantki?[/b]
[b]Anna Geislerova:[/b] Scenariusz był bardzo ciekawy i miał znakomicie skonstruowaną kobiecą postać. Było w niej coś niezmiernie intrygującego. Potem spotkałam się z reżyserką, która mnie oczarowała.
[b]Czy miało znaczenie, ze Kinga Dębska studiowała w praskiej szkole filmowej FAMU?[/b]
Nie wiedziałam o tym, kiedy przyjmowałam rolę, ale oczywiście miło było móc się z nią porozumiewać po czesku. Zarówno prywatnie, jak na gruncie zawodowym dobrze się rozumiałyśmy. Łączy nas pewna wspólnota doświadczeń. Nie bez znaczenia było też, że Kinga wcześniej studiowała japonistykę. Mój ojciec był japonologiem.
[b]Co niezwykłego znalazła pani w postaci Hanki?[/b]
Dobrze oddaje wielowymiarowy charakter kobiety. Hanka jest z jednej strony bardzo silna, zasadnicza, a jednocześnie krucha i kobieca. Ułożyła sobie życie u boku Piotra, lekarza psychiatry. Piotr jest od niej starszy, wydaje się stabilnym i mocnym oparciem, ale skrywa problem, z którym nie potrafi sobie poradzić. Nie umie też podtrzymać relacji z dorosłym synem. Hanka staje w pewnym momencie między nimi. Jej postać wnosi do filmu dużo energii. Zdecydowałam się na tę rolę także dlatego, że lubię pracować za granicą, gdzie mogę się skupić tylko na roli. Nie jestem rozpoznawana tak jak w Czechach, gdzie interesują się mną tabloidy.
[link=http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/468669_Pieknosc_znow_w_opalach.html]Czytaj więcej w Życiu Warszawy[/link]