Wszyscy ci, którzy prowadzą działalność gospodarczą, albo obserwują procesy zachodzące w gospodarce wynik głosowania przyjęli z nadzieją. Z nadzieją na zmiany. Czasu jest coraz mniej, bowiem w dość zgodnej opinii ekonomistów tak szybki wzrost gospodarczy, jeśli nie zostanie podjęta próba jego podtrzymania, potrwa jeszcze przez dwa lata. A potem możemy zobaczyć dość wyraźne spowolnienie. Możemy, ale nie musimy, jeśli ktoś wreszcie odważy się i dokona potrzebnych reform.
Wydaje się, że na pierwszy ogień musi pójść kwestia uporządkowania finansów publicznych. Premier Gilowska zostawia projekt nowej ustawy o finansach publicznych, która może stanowić podstawę zmian. Przedstawiciele Platformy Obywatelskiej zapowiadali przed wyborami, że chcą pójść jeszcze dalej, choćby w kwestii likwidacji agencji i innych podmiotów finansowanych przez budżet. Oby, będzie to jednak bardzo trudne. Opór materii jest spory, pamiętajmy, że w grę wchodzą miliardy złotych rocznie, których ktoś nie otrzyma. Ktoś, kto dzisiaj na systemie żeruje.
Uporządkowanie pozwoli na jeszcze lepsze przyjrzenie się, gdzie środki trafiają i, tym samym, gdzie idzie ich za dużo. Największym problemem będzie oczywiście kwestia obniżenia wydatków socjalnych. Ich poziom w stosunku do PKB jest w Polsce szalenie wysoki, najwyższy w Unii Europejskiej. Nie ma co ukrywać, że jeśli mamy marzyć o zdecydowanie niższych podatkach, o dalszym znaczącym obniżeniu kosztów pracy, albo o poważnym zwiększeniu państwowych wydatków na nowe technologie czy też na naukę, będzie trzeba wydatki socjalne ograniczyć.
Druga, szalenie istotna kwestia, to rozwój infrastruktury. Potencjalni inwestorzy zagraniczni wskazują bardzo często jej brak jako największe ograniczenie w podejmowaniu decyzji o zaangażowaniu w Polsce. Nie wysokie podatki, nawet nie biurokrację, lecz właśnie brak infrastruktury. Trzeba na jej rozwój zabezpieczyć oczywiście odpowiednie środki z budżetu, pierwsze decyzje zostały podjęte w połowie roku, jednak nie kwestie finansowe stanowią tu największy problem. Tym bardziej że można się posiłkować na przykład emisjami obligacji autostradowych. A to w połączeniu ze środkami unijnymi daje wystarczające zasoby do finansowania podstawowych projektów. Problemem wciąż pozostaje kwestia organizacji, możliwości szybkiego przejęcia gruntów i zbyt mała konkurencja między firmami startującymi do przetargów, wynikająca częściowo z przepisów prawa.
Wielką rolę w kwestii rozwoju infrastruktury może odegrać partnerstwo publiczno-prywatne. W Europie są świetne przykłady, choćby te z Wielkiej Brytanii. Od kilku lat nie możemy się doczekać ustawy regulującej tego typu projekty. Może PO wreszcie nada procesowi legislacyjnemu przyspieszenie.