Rząd i stojąca za nim większość parlamentarna mogą stosować regułę wydatkową i budżetową – zgodną z postulowaną zasadą realnego wzrostu wydatków elastycznych nieprzekraczającego 1 proc. rocznie (lub w innej proporcji) – bez konieczności jakichkolwiek zapisów ustawowych. Nawet jeżeli nową ustawą rząd zamierza ograniczyć pole manewru przyszłej koalicji parlamentarnej, to nie jest jasne, dlaczego miałby się z tym spieszyć.
Nawet kiedy uznać, że ustawowy obowiązek określania części wydatków na obronę jako z góry zdefiniowany procent PKB był błędem, to wynikał on z przyjętego przez Polskę zobowiązania co do wielkości wydatków związanych z naszym uczestnictwem w pakcie północnoatlantyckim i koniecznością modernizacji armii. Jak długo Polska zamierza dalej honorować te zobowiązania, tak długo odejście od obecnego sposobu ich określania większych oszczędności przynieść nie może, co zapewne tłumaczy, dlaczego ich szacunku nie przedstawiono.
Włączenie od roku 2012 nowych pracowników służb mundurowych do powszechnego systemu emerytalnego jest działaniem zgodnym z długookresową strategią likwidacji przywilejów emerytalnych.
Przedstawioną propozycję cechuje wielka odwaga: przejście od systemu „bezskładkowego” i możliwości nabycia prawa do świadczenia już po 15 latach służby do systemu składkowego i na zasadach ogólnych w stosunkowo krótkim czasie. Czy jest to realistyczne? Czy uwzględniono zasadę ochrony praw nabytych? Ile będzie kosztować skompensowanie wycofanych przywilejów emerytalnych przez podwyżki płac i uposażeń, aby nie dopuścić do utraty możliwości skutecznego konkurowania przez te służby na rynku zasobów ludzkich?
Jeżeli zaś prawa nabyte uwzględniono, podobnie jak konieczne podwyżki płac, to co prawda oszczędności przyjdą za lat kilka lub kilkanaście, ale wydatki bieżące trzeba będzie zwiększyć natychmiast. Saldo łącznego rachunku tych zmian w perspektywie najbliższych dwóch – trzech lat, którego także nie przedstawiono, wcale nie jest pewne.
Nie mniejsze wątpliwości budzi propozycja kapitałowego mechanizmu naliczania rent, czyli rent z formułą tzw. zdefiniowanej składki. W systemie ubezpieczenia społecznego renty są typowym świadczeniem ubezpieczającym dwa rodzaje ryzyka: utraty zdolności do pracy i utraty żywiciela rodziny. Ta grupa ubezpieczenia społecznego obejmuje ok. 40 proc. ogółu ubezpieczonych i jest objęta ustawową ochroną praw nabytych.
Co więcej, w przypadku renty z formułą zdefiniowanej składki rencista uzyska tyle, ile włożył, więc proponowany zapis narusza zasadę solidarności i przyjęte przez Polskę zobowiązania konwencji MOP. Renciści z reguły mają okresy zatrudnienia bardzo niskie. Osoba, która uległaby wypadkowi po ledwie dwóch latach pracy (nie dotyczy to wypadków przy pracy), miałaby prawo do renty w wysokości około 15 – 25 złotych miesięcznie. Trudno sądzić, aby to właśnie było przedmiotem propozycji rządu. Zapewne system ten byłby uzupełniany przez dodatkowy system minimalnej gwarantowanej renty czy podobny. W każdym razie propozycja ta wymaga kompleksowego rachunku oszczędności i dodatkowych wydatków oraz określenia skali świadczenia w nowym systemie.
Te cztery propozycje w ciągu najbliższych dwóch – trzech lat mają przynieść oszczędności rzędu 10 mld zł. Oszczędności te wydają się znacznie przeszacowane. Jednak nawet gdyby tak nie było, zamiar redukcji deficytu sektora finansów publicznych do 2012 r. do nieco poniżej 3 proc. PKB wymaga pakietu w granicach 50 miliardów złotych, jeżeli przywracanie równowagi w finansach publicznych ma się ograniczać do tylko redukcji ich wydatkowej strony.
Wnioski każdy wyciągnie sam.
[ramka]Jest to autorski skrót syntezy II posiedzenia Narodowej Rady Rozwoju. Jej pełny tekst powstał na zamówienie Kancelarii Prezydenta RP i będzie zamieszczony w raporcie z tego posiedzenia. W syntezie obok referatów i wypowiedzi podczas II posiedzenia Rady uwzględniono także nadesłane do protokołu i zamieszczone w raporcie materiały i publikacje członków Rady i innych osób uczestniczących w posiedzeniu.[/ramka]