Skarb Państwa za pośrednictwem GPW przydzielił wczoraj inwestorom indywidualnym 205,26 mln akcji Tauronu stanowiących 25 proc. oferty. 615,78 mln papierów objęły instytucje.

Zgodnie z naszymi wcześniejszymi informacjami jeden inwestor indywidualny mógł kupić 934 akcje (w trakcie zapisów było to 8,4 tys. papierów, między zapisami a przydziałem zostały one scalone w stosunku dziewięć do jednego). Przy cenie sprzedaży ustalonej na 5,13 zł (czyli 70 groszy przed scaleniem) są one warte 4,79 tys. zł.

Można było zapisać się na akcje za maksymalnie 9,45 tys. zł. Na taką pulę zgłosiło się 191,3 z 231 tys. osób, które postanowiły kupić akcje Tauronu.

[wyimek]1,05 mld zł warte są akcje Tauronu, które kupili inwestorzy indywidualni[/wyimek]

Na ich rachunki maklerskie wróci po 4,66 tys. zł. W przypadku maksymalnych zapisów ostateczny przydział okazał się bowiem o niemal 38 proc. niższy od złożonej deklaracji. Pierwotnym założeniem resortu skarbu było ograniczenie zapisów, tak by później uniknąć ich cięcia. Jednak zainteresowanie inwestorów indywidualnych okazało się większe, niż oczekiwano.

Skarb Państwa sprzedał w ofercie publicznej 51,6 proc. walorów za 4,2 mld zł (pozostało mu jeszcze około 34 proc. papierów grupy).

W ofercie wzięło udział około 120 inwestorów finansowych, z tego jedną trzecią stanowiły zagraniczne podmioty. Z naszych informacji wynika, że zagraniczne instytucje z dystansem podchodziły do Tauronu między innymi ze względu na trudną sytuację na międzynarodowych giełdach. Dlatego udział w ofercie i zakup akcji energetycznej grupy przez KGHM (objął 4,9 proc. walorów) nie zrobił na nich wrażenia.