[b]Energianews.pl: W ostatnich dniach minister skarbu Aleksander Grad powiedział, że liczy na pozytywną decyzję Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie kupna przejęcia gdańskiej Energi przez PGE. Jego zdaniem, argumenty Polskiej Grupy Energetycznej są tak silne, że UOKiK da się przekonać do takiego połączenia. A Pana taka wizja przekonuje?[/b]
[b]Mariusz Swora:[/b] Zdecydowanie sprzeciwiam się dalszej koncentracji w sektorze energetyki. Przejęcie Energi przez PGE oznacza zwijanie, a nie rozwijanie rynku. W jej wyniku zwiększy się niebezpiecznie ryzyko występowania zjawisk antykonkurencyjnych na rynku. Brak konkurencji uderzy w portfel każdego z nas.
[b]Proszę jednak spojrzeć choćby na rynki w Niemczech czy Francji. W całej Europie, nawet w stosunkowo niewielkich Czechach istnieje "narodowy czempion" liderujący krajowemu rynkowi energetycznemu. Czemu u nas miałoby tak nie być?[/b]
Jeżeli jest jakiś sens w tym, że budujemy narodowych czempionów to musi być jakaś przyczyna, ważny powód. Byłbym skłonny rozważać nawet zasadność takiego ruchu, gdyby u jego podstaw stała istotna wartość, na przykład innowacyjność. Odwracanie sensu biblijnego pojedynku Dawida z Goliatem, czyli zgoda na zwycięstwo nieruchawego olbrzyma nad sprytnym i innowacyjnym, choć mniejszym, przeciwnikiem nie ma sensu.
[b]A czy wprowadzenie inwestora zagranicznego lub prywatnego zmieniłoby Pana pogląd na ten temat?[/b]
Nie mam nic przeciwko państwowej własności w energetyce, jeżeli nastąpi reforma nadzoru właścicielskiego. Nadzór stawiający na efektywność, ograniczanie kosztów, innowacyjność i inwestycje, a nie na czyszczenie energetyki z dywidend, konsolidacje i koncentracje to korzyść dla państwa i gospodarki.
Pozostaje pytanie, czy klasę polityczną stać na takie myślenie. Z tej mąki nie będzie chleba. Będzie mniej pieniędzy na inwestycje i mniej konkurencji. To oznacza poważny cios dla bezpieczeństwa energetycznego.
[b]Dziękuję za rozmowę.[/b]