– Zdecydowanie wciąż warto inwestować w spółki – twierdzi jeden z czołowych inwestorów  na GPW, szósty  w tegorocznym rankingu najbogatszych Polaków „Forbesa" z majątkiem oszacowanym na 2,7 mld zł.

– Inwestorzy znajdą sporo atrakcyjnych propozycji do zbudowania swoich portfeli, szczególnie w perspektywie średniookresowej, dwu, trzyletniej. Okazją do zakupów będą korekty – mówi Roman Karkosik. Jego zdaniem strach przed wybuchem nowego globalnego kryzysu finansowego jest pozytywnym czynnikiem.  Powoduje, że zwyżki są bardziej racjonalne.

Najważniejszą obecnie spółką z portfela Karkosika jest Boryszew kojarzony najczęściej jako producent płynu do chłodnic samochodowych Borygo. Ale ambicją przedsiębiorstwa jest wskoczenie do setki globalnych dostawców komponentów dla producentów samochodów. Zaczęło się imponująco, w ubiegłym roku Boryszew przejął grupę Maflow za zaledwie 120 mln zł. Dzięki temu w tym roku prognozuje 3,9 mld zł przychodów, czyli 25 proc. więcej niż w 2010 roku.

Boryszew od początku roku złożył pięć ofert nabycia aktywów grup działających w branży motoryzacyjnej, z czego jedną wiążącą. Z dwóch postępowań już odpadł, jedno stoi pod znakiem zapytania. Zdaniem Karkosika przejęcie przez Boryszew w tym roku trzech przedsiębiorstw jest wciąż możliwe. –  Choć konkurencja jest ostra, a rywale mają duże możliwości. Przyjęta została zasada, że składamy propozycje, które są rzeczywistą oceną wartości danego podmiotu mierzonego w oparciu o nasze doświadczenia w restrukturyzacji i aktualne możliwości finansowe, kadrowe oraz organizacyjne. W żadnym przypadku nie możemy przepłacać – twierdzi Karkosik.

Karkosik podkreśla również, że sytuacja makroekonomiczna na świecie jest lepsza niż przed rokiem czy dwoma. Oznacza to, że sprzedający – za którymi często stoją czekające na spłatę zobowiązań konsorcja bankowe – częściej grają na czas, by uzyskać jak najlepszą cenę za aktywa.

Wywiad w dzisiejszym „Parkiecie"