Sce­na­riu­sze roz­pa­du stre­fy eu­ro pi­sa­ne są dziś w ośrod­kach ba­daw­czych i przez kan­dy­da­tów do Na­gro­dy Wol­fso­na, dru­giej po No­blu, naj­hoj­niej­szej na­gro­dy dla eko­no­mi­sty. Kwo­tę 250 tys. fun­tów mo­że otrzy­mać w lip­cu au­tor naj­lep­szej kon­cep­cji kontro­lo­wa­ne­go roz­wo­du 17 państw po­słu­gu­ją­cych się wspól­ną wa­lu­tą.

Czy wśród na­gro­dzo­nych teo­rii znaj­dzie się sce­na­riusz, któ­ry po­słu­ży po­li­ty­kom do za­pro­wa­dze­nia no­we­go po­rząd­ku wa­lu­to­we­go w Eu­ro­pie? Gun­tram Wolff, wi­ce­dy­rek­tor bruk­sel­skie­go ośrod­ka ba­daw­cze­go Bru­egel, wąt­pi w moż­li­wość bez­po­śred­nie­go za­sto­so­wa­nia tak przy­go­to­wa­nych kon­cep­cji.

Bruk­sel­skie ta­jem­ni­ce i pro­roc­twa

– Ewen­tu­al­ny sce­na­riusz jest bar­dzo skom­pli­ko­wa­ny i w je­go przy­go­to­wa­niu mu­szą uczest­ni­czyć wspól­nie eko­no­mi­ści, praw­ni­cy, hi­sto­ry­cy, po­li­to­lo­dzy – uwa­ża Wolff.

Jest prze­ko­na­ny, że ża­den ośro­dek wła­dzy po­li­tycz­nej, czy to w Bruk­se­li, czy w Ber­li­nie, ta­ki­mi pra­ca­mi na po­waż­nie się dziś nie zaj­mu­je. Dla­cze­go? – Bo nie je­ste­śmy w Ko­rei Pół­noc­nej. Za­cho­wa­nie w ta­jem­ni­cy ta­kich przy­go­to­wań jest nie­moż­li­we. A w ra­zie prze­cie­ku bę­dzie­my mie­li do czy­nie­nia z sa­mo­speł­nia­ją­cym się pro­roc­twem – ar­gu­men­tu­je wi­ce­szef Bru­ege­la.

Wiadomo dziś, że zachowanie strefy euro w obecnym kształcie jest coraz mniej prawdopodobne

Trud­no zresz­tą opra­co­wać kon­cep­cję do­brą dla wszyst­kich. – W przy­pad­ku unii wa­lu­to­wej przy­ja­zny roz­wód jest po pro­stu nie­moż­li­wy – uwa­ża Se­ba­stian Dul­lien, eks­pert Eu­ro­pe­an Co­un­cil for Fo­re­ign Re­la­tions.

Wia­do­mo dziś, że za­cho­wa­nie stre­fy eu­ro w obec­nym kształ­cie jest co­raz mniej praw­do­po­dob­ne. To, co mia­ło być w za­mie­rze­niu koń­cem spe­ku­la­cji i po­cząt­kiem sta­bi­li­za­cji na ryn­ku – dru­gi pa­kiet ra­tun­ko­wy dla Gre­cji i da­ro­wa­nie czę­ści jej dłu­gów – oka­za­ło się tyl­ko od­su­wa­niem pro­ble­mów na póź­niej.

Po tym, jak ryn­ki po­ka­zu­ją swo­ją nie­wia­rę w po­wo­dze­nie re­form w słab­szych kra­jach stre­fy eu­ro, wi­dać, że to „póź­niej" mo­że przyjść wcze­śniej, niż się wy­da­wa­ło. – W na­szym sce­na­riu­szu wy­da­rzeń prze­wi­du­je­my, że pod ko­niec ro­ku Gre­cja wyj­dzie ze stre­fy eu­ro – mó­wi Ka­sia Za­tor­ska z lon­dyń­skiej fir­my do­rad­czej Lom­bard Re­se­arch.

Nie na­le­ży jed­nak wy­klu­czać jesz­cze więk­sze­go przy­spie­sze­nia, zwią­za­ne­go z wy­bo­ra­mi w Gre­cji za­pla­no­wa­ny­mi na 6 ma­ja.

No­wy rząd bę­dzie chciał po­now­ne­go otwar­cia dru­gie­go pa­kie­tu po­mo­co­we­go, bo na dłuż­szą me­tę nie da­je on gwa­ran­cji po­wro­tu do wy­pła­cal­no­ści.

– Na Pół­no­cy nie wi­dzę chę­ci re­ne­go­cja­cji – oce­nia Gun­tram Wolff. Co wte­dy? Gre­cja po­dej­mu­je de­cy­zję o wyj­ściu ze stre­fy eu­ro, stwa­rza­jąc pre­ce­dens i opra­co­wu­jąc mo­del ta­kiej ope­ra­cji.

Pierw­si kan­dy­da­ci do wyj­ścia

Por­tu­ga­lia idzie w jej śla­dy, chęt­nie ko­rzy­sta­jąc z jej do­świad­czeń, ze świa­do­mo­ścią, że nie da ra­dy zre­ali­zo­wać na­rzu­co­ne­go jej pro­gra­mu re­form przy wy­so­kim kur­sie wa­lu­ty. Kto da­lej? – Mo­że ja­kiś trze­ci kraj – za­sta­na­wia się Wolff. Do wy­bo­ru Hisz­pa­nia lub Wło­chy, choć – zda­niem Ka­si Za­tor­skiej – oba kra­je ła­two się nie pod­da­dzą i bę­dą pró­bo­wa­ły prze­ko­nać in­we­sto­rów, że wdro­żą re­for­my i zo­sta­ną w eu­ro.

– Ma­ją na to szan­sę – prze­wi­du­je eko­no­mist­ka. O ile w przy­pad­ku Gre­cji i Por­tu­ga­lii eks­per­ci są zgod­ni, że wyj­ście z eu­ro i de­wa­lu­acja wa­lu­ty kra­jo­wej bę­dą mia­ły dla nich po­zy­tyw­ne skut­ki, to już Hisz­pa­nia i Wło­chy są bar­dziej spor­ny­mi przy­pad­ka­mi.

Co się opła­ca Gre­cji

Eko­no­mi­ści co­raz bar­dziej przy­chy­la­ją się do po­glą­du, że Gre­cji wyj­ście z eu­ro po pro­stu się opła­ca. – Gdy­bym był na ich miej­scu, po­waż­nie bym ta­ką opcję roz­wa­żył – mó­wi Se­ba­stian Dul­lien.

Ne­ga­tyw­ne skut­ki w po­sta­ci zna­czą­ce­go ob­ni­że­nia stan­dar­du ży­cia, re­ce­sji, wzro­stu bez­ro­bo­cia, Gre­cja już po­no­si. A wi­do­ków na lep­szą przy­szłość nie ma tak dłu­go, jak dłu­go jej go­spo­dar­ka nie sta­nie się bar­dziej kon­ku­ren­cyj­na.

Znacz­nie ła­twiej do­ko­nać te­go z tań­szą wa­lu­tą, któ­ra au­to­ma­tycz­nie ob­ni­ży kosz­ty pra­cy i kosz­ty wy­two­rze­nia grec­kich pro­duk­tów i usług.

Ste­phen King, głów­ny eko­no­mi­sta ban­ku ING, opu­bli­ko­wał dwa ty­go­dnie te­mu w „The Ti­mes" ar­ty­kuł z ga­tun­ku po­li­ti­cal fic­tion pt. „Gre­cja się śmie­je, Niem­cy pła­czą".

W wy­obra­żo­nym sce­na­riu­szu w 2015 ro­ku Gre­cja kwit­nie, wzrost go­spo­dar­czy zbli­żo­ny jest do tem­pa chiń­skie­go czy in­dyj­skie­go, kraj stał się part­ne­rem Ro­sji i Chin. A Niem­cy pła­czą, bo ich go­spo­dar­ka prze­sta­ła być kon­ku­ren­cyj­na.

O ile prze­ko­na­nie o świe­tla­nej przy­szło­ści dla Gre­cji nie jest po­wszech­ne, o ty­le co­raz sil­niej­szy jest po­gląd, że wyj­ście bied­niej­szych ze stre­fy eu­ro mo­że mieć ne­ga­tyw­ne skut­ki dla tych, któ­rzy w niej po­zo­sta­ną.

Po pierw­sze, po­przez wzmoc­nie­nie no­we­go eu­ro wo­bec no­wych­-sta­rych lo­kal­nych wa­lut Po­łu­dnia, kra­je Pół­no­cy tra­cą swo­ją prze­wa­gę eks­por­to­wą.

To w dłuż­szym ter­mi­nie. W krót­szym na­to­miast tra­cą ich ban­ki, po­sia­da­cze za­gra­nicz­nych ak­ty­wów. Ska­la strat za­le­ży od ska­li de­zer­cji.

Je­śli tyl­ko Gre­cja i Por­tu­ga­lia wyj­dą ze stre­fy eu­ro, to sy­tu­ację da się opa­no­wać. Je­śli doj­dzie do nich Hisz­pa­nia, ro­bi się nie­pew­nie. Od 1 czerw­ca ru­sza Eu­ro­pej­ski Me­cha­nizm Sta­bil­no­ści. Ra­zem z ist­nie­ją­cym obec­nie Eu­ro­pej­skim Fun­du­szem Sta­bil­no­ści Fi­nan­so­wej ma dys­po­no­wać kwo­tą 800 mld eu­ro.

– Za­po­ra prze­ciw­o­gnio­wa po­ra­dzi so­bie z za­mie­sza­niem w dwóch pierw­szych kra­jach. Czy po­ra­dzi so­bie z Hisz­pa­nią, to jest wiel­ka nie­wia­do­ma. Mo­że, ale nie mu­si – uwa­ża Se­ba­stian Dul­lien.

Teo­ria dwóch pod­stref

Sce­na­riusz roz­pa­du stre­fy eu­ro w jej obec­nym kształ­cie, po­przez wyj­ście Gre­cji, a za nią Por­tu­ga­lii, nie jest je­dy­nym roz­wa­ża­nym przez eko­no­mi­stów. In­ne opcje są jed­nak ich zda­niem mniej praw­do­po­dob­ne.

– Na dru­gim miej­scu po­sta­wił­bym wer­sję wy­da­rzeń, w któ­rej je­den kraj Pół­no­cy, np. Fin­lan­dia, po­dej­mu­je in­dy­wi­du­al­ną de­cy­zję o wyj­ściu ze stre­fy eu­ro – mó­wi Gun­tram Wolff.

Za naj­mniej praw­do­po­dob­ną uwa­ża się dziś opcję, w któ­rej gru­pa bo­gat­szych państw stre­fy eu­ro wspól­nie de­cy­du­je o jej po­dzia­le na dwie pod­stre­fy z dwie­ma róż­ny­mi wa­lu­ta­mi.

Wi­zja roz­pa­du stre­fy eu­ro nie ozna­cza, że 17 państw bę­dzie się na po­wrót po­słu­gi­wa­ło na­ro­do­wy­mi wa­lu­ta­mi. – Na pew­no dla Nie­miec, Be­ne­luk­su po­sia­da­nie wspól­nej wa­lu­ty ma sens – mó­wi Ka­sia Za­tor­ska.

Je­śli in­ni prze­pro­wa­dzą re­for­my zbli­ża­ją­ce ich pro­duk­tyw­ność do po­zio­mu tej gru­py, to też eu­ro bę­dzie dla nich ozna­cza­ło ko­rzy­ści. Mi­mo za­awan­so­wa­ne­go kry­zy­su wi­dać zresz­tą, że do stre­fy eu­ro są chęt­ni.

Pre­mier Ło­twy Val­dis Do­mbro­vskis skar­żył się ostat­nio na nie­re­al­ne w dzi­siej­szych cza­sach kry­te­rium in­fla­cyj­ne i w imie­niu swo­je­go kra­ju skła­dał de­kla­ra­cję przy­ję­cia wspól­nej wa­lu­ty.

– Dla Ło­twy i Li­twy ma to sens, ich wa­lu­ty i tak są sztyw­no po­wią­za­ne z eu­ro – za­uwa­ża Za­tor­ska. W myśl unij­nych trak­ta­tów do przy­ję­cia wspól­nej wa­lu­ty zo­bo­wią­za­na jest też Pol­ska. – Z punk­tu wi­dze­nia sys­te­mu ban­ko­we­go, bar­dzo moc­no zin­te­gro­wa­ne­go z za­gra­ni­cą, by­ło­by to ko­rzyst­ne – oce­nia Gun­tram Wolff. Przy­zna­je jed­nak, że de­pre­cja­cja zło­te­go bar­dzo Pol­sce po­mo­gła w unik­nię­ciu re­ce­sji i usztyw­nie­nie kur­su mo­gło­by zmniej­szyć po­le ma­new­ru.

Dys­ku­sja o przy­szło­ści stre­fy eu­ro i pol­skiej dro­gi do eu­ro­pej­skiej wa­lu­ty od­bę­dzie się na stro­nach Opi­nie. Roz­pocz­nie się tek­stem Ja­na Fi­li­pa Sta­nił­ki.