Duże zagraniczne projekty inwestycyjne wciąż są dla polskich przedsiębiorstw wyzwaniem. Trzeba się też liczyć z tym, że kwota nakładów inwestycyjnych nie jest parametrem raz danym i może się zmieniać w toku trwania przedsięwzięcia – oceniają eksperci, którzy wzięli udział w dyskusji zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą" w warszawskiej restauracji Amber Room.
W tej chwili oczy rynku zwrócone są na projekt Sierra Gorda w Chile, który KGHM realizuje z grupą Sumitomo (Japończycy mają 45 proc. udziałów w joint venture). W najbliższych dniach zarząd ma ogłosić aktualizację budżetu na budowę kopalni.
Średnia oczekiwań analityków, jeżeli chodzi o nakłady początkowe, to 3,76 mld dol. Oznaczałoby to wzrost wobec pierwotnego budżetu o 30 proc. (poszczególne szacunki wahają się między 3,3 mld a 4,1 mld dol.).
KGHM przedstawi nowe szacunki prawdopodobnie 1 marca.
Wiele czynników
– Z naszych analiz wynika, że w przypadku 40 proc. projektów górniczych realizowanych na całym świecie ostateczne nakłady inwestycyjne są wyższe od pierwotnego budżetu. Przesunięcie w oddaniu inwestycji sięga średnio sześciu–siedmiu miesięcy. Oczywiście, są projekty, które niemal idealnie mieszczą się w założeniach, ale są i takie, w których faktyczny budżet sięga 200 proc. wstępnych prognoz – powiedział Wiktor Namysł, partner McKinsey & Company.
W samym Chile w ciągu ostatnich dziesięciu lat budżety projektów górniczych okazywały się o 28–49 proc. wyższe, a średnie opóźnienie prac sięgało czterech–sześciu miesięcy.
Kilka tygodni temu surowcowy gigant Anglo American oszacował, że nakłady inwestycyjne na kopalnię rudy żelaza Minas-Rio w Brazylii sięgną ponad 8 mld dol., podczas gdy pierwotny budżet – złożony w 2008 roku – zakładał 2,6 mld dol. Jeszcze w listopadzie ub.r. CAPEX (z ang. capital expenditures, tu: nakłady inwestycyjne na budowę kopalni) był szacowany na 5,6 mld dol. Minas-Rio to również jeden z najbardziej opóźnionych największych (nakłady powyżej miliarda dolarów) projektów, jeśli chodzi o termin oddania – poślizg przekracza już cztery lata.
Rekord najmocniejszego przekroczenia budżetu należy do projektu Pueblo Viejo. Realizowana przez firmę Barrick budowa kopalni złota w Dominikanie pochłonęła 3,8 mld dol. – prawie trzy razy tyle, ile wynosiła prognoza. Ta inwestycja została przynajmniej zakończona w terminie.
Sam KGHM pod koniec 2011 roku zaktualizował nakłady na budowę kopalni miedzi Afton-Ajax w Kanadzie – kwota wzrosła z 535 mln (szacunki z 2009 roku) do 795 mln dol. – czyli prawie o połowę. Wszystko z powodu zmian w rozwiązaniach technologicznych, które mają na celu zwiększenie uzysku miedzi i złota, obniżki kosztów operacyjnych w toku 20-letniego życia kopalni i zmniejszenie oddziaływania na środowisko. Termin oddania projektu przesunął się o dwa lata, do 2015 roku.
Powody korekt budżetów projektów górniczych w górę są różne – od wzrostu cen materiałów i kosztów pracy przez inflację,?różnice kursowe, trudności technologiczne, modyfikacje projektu po opóźnienia w uzyskiwaniu pozwoleń.
– Jest też kwestia znalezienia równowagi między dokładnością danych przyjętych do budżetu a oczekiwanym tempem realizacji projektu. Można realizować inwestycję, bazując na mniej precyzyjnych danych geologicznych i chcieć wykonać ją szybko – wtedy rośnie ryzyko. Można też położyć większy nacisk na etap badań, ale wtedy harmonogram się wydłuża – powiedział Wiktor Namysł.
Analityk Erste Securities Michał Zasadzki podkreślił, że inwestorzy niejako wymuszają na spółkach szybkie tempo realizacji projektów. Jednocześnie wszelkie przekroczenia parametrów – czy to nakładów inwestycyjnych, czy terminu oddania inwestycji – są odbierane negatywnie przez rynek.
Projekty górnicze cechuje również pewna nieprzewidywalność, jeśli chodzi o uwarunkowania geologiczne złóż czy kwestie technologii eksploatacji. – Zmiany następują na bieżąco. Na etapie budowy projektu inwestorzy muszą podjąć setki decyzji, czy korzystniej jest wydać na początku więcej pieniędzy, by później – już w toku eksploatacji kopalni – koszty były niższe – powiedział Namysł.
Szef analityków DI BRE Banku Michał Marczak przypomniał, że kopalnia w Sierra Gorda będzie większa od początkowych założeń, dlatego podany wcześniej CAPEX należałoby traktować już jako dane historyczne.
– W przypadku kopalni KGHM należy się liczyć z tym, że eksploatacja ruszy dopiero pod koniec 2014 roku. Uważam jednak, że takie opóźnienie nie będzie problemem. Szczególnie, jeżeli zrobimy przegląd innych zagranicznych inwestycji, realizowanych przez polskie koncerny – powiedział Michał Zasadzki.
Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo miało roczny poślizg, jeśli chodzi projekt Skarv (wydobycie ropy i gazu na Morzu Norweskim) m.in. z przyczyn technicznych czy strajków pracowników.
Lotos ma olbrzymie kłopoty ze złożem Yme na Morzy Północnym. Opóźnienia sięgają trzech lat, a koncern utworzył odpisy na miliard złotych.
Pełna zawirowań była też inwestycja Orlenu w litewską rafinerię w Możejkach oraz w czeski Unipetrol.
Dobry ruch
O tym, co dokładnie zadecyduje o wzroście nakładów na Sierra Gorda, rynek dowie się niedługo od zarządu KGHM. Zdaniem uczestników debaty sam projekt jest obarczony niskim ryzykiem „geopolitycznym".
– Chile to największy na świecie producent miedzi i najbardziej stabilny rynek górniczy. Ta branża generuje 40 proc. PKB Chile – powiedział Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.
Wpływy z podatków ze sprzedaży miedzi są gromadzone na specjalnym funduszu, z którego finansowany jest wzrost gospodarczy tego kraju. – Dlatego Chile stara się zapewniać inwestorom dobre warunki i wygrywa konkurencję z innymi krajami bogatymi w surowce – stwierdził Wiktor Namysł.
Zdaniem Jacka Sochy, partnera PwC i byłego ministra skarbu, przy przedsięwzięciach o takiej skali należy się liczyć z odchyleniami wobec założonego w budżecie harmonogramu i kosztorysu.
– Na inwestycję w Sierra Gorda patrzyłbym w szerszej perspektywie. KGHM to jedna z nielicznych polskich firm, która ma uniwersalny produkt, z którym może wyjść w świat. Firma miała nadwyżkę finansową i dobrze ją zagospodarowała – podkreślił Socha. – Sam pomysł na inwestycję jest bardzo ciekawy. Na początku KGHM był przecież zainteresowany samym złożem Sierra Gorda, ale ofertę przebiła japońska grupa Sumitomo, w dodatku zadowalając się udziałem mniejszościowym w złożu. Koncepcja KGHM, by w takim razie kupić całą Quadrę, była słuszna – dodał.
Zaznaczył, że dzięki temu ruchowi KGHM ma 55 proc. udziałów w joint venture oraz renomowanego partnera, który w dodatku zapewnił lwią część finansowania budowy kopalni.
Michał Zasadzki przypomniał, że w tej chwili zagraniczne inwestycje KGHM mają zapewnione finansowanie i żadne pieniądze na ten cel nie płyną ze spółki matki.
Michał Marczak podkreślił, że w Japonii projekt Sierra Gorda jest postrzegany jako strategiczny i grupa Sumitomo może liczyć na gwarancje rządowe. Japoński koncern będzie też największym odbiorcą koncentratu miedzi z kopalni.
Na zakończenie debaty nasi dyskutanci wrócili na polskie podwórko. Wiktor Namysł zwrócił uwagę, że powoli zmienia się mentalność, jeśli chodzi o podejście do budżetowania dużych inwestycji w kraju.
– Do tej pory zwykle zamawiający planował inwestycję tak, by była ona atrakcyjna z punktu widzenia akcjonariuszy. Z kolei wykonawcy oferowali w przetargach zaniżone ceny za usługi, wiedząc, że będą mogli więcej zyskać później – mając już kontrakt w kieszeni. Widzieliśmy, co działo się z autostradami czy stadionami – powiedział Namysł.
Przypomniał, że wykonawcy startujący w ostatnich przetargach energetycznych oferują ceny znacznie przekraczające oczekiwania zamawiających.
Debatę prowadził Jakub Kurasz, zastępca redaktora naczelnego „Rz"