Plany takie znalazły się w programie dla energetyki rządu Marka Belki, a potem zyskały też akceptację Jarosława Kaczyńskiego. Obecny minister środowiska Maciej Nowicki jest przeciwnikiem takiej budowy.

– Nie popieram energetyki jądrowej. Uważam, że elektrownia musi spełniać pewne warunki. Powinna być całkowicie bezpieczna, konkurencyjna cenowo, trzeba też rozwiązać problem utylizacji i składowania odpadów promieniotwórczych – twierdzi Maciej Nowicki, zastrzegając, że to jego prywatna opinia.

Zdaniem ministra taka elektrownia nie poprawi naszego bezpieczeństwa. Kraj nie ma bowiem złóż uranu. – Pieniądze, które trzeba by wydać na jej budowę, powinny być przeznaczone na oszczędności w energetyce – przekonuje Maciej Nowicki.

Budowa elektrowni jądrowej jest bardzo kosztowna. Ale jej zwolennicy dowodzą, że potem w eksploatacji jest znacznie tańsza od elektrowni konwencjonalnych, a koszty wytwarzania energii są niskie.

Elektrownia jądrowa znalazła się na liście inwestycji największej firmy kraju – Polskiej Grupy Energetycznej. Może powstać około 2020 roku. Ale ostateczna decyzja w tej sprawie zależeć będzie nie od zarządu jednej firmy, lecz od polityków i społeczeństwa. Zanim w ogóle zapadnie, trzeba przygotować nowe przepisy prawa.

Projekt budowy elektrowni jądrowej może w ogóle zejść na dalszy plan w najbliższych latach, bo dla sektora istotniejsze są teraz inne inwestycje, choćby odtworzenie mocy, i takie sprawy jak limity emisji dwutlenku węgla czy uwolnienie cen energii.

Wokół Polski powstają lub planowane są kolejne projekty nuklearne. Budowę zapowiadają m.in. Słowacy, Bułgarzy i Rumuni. W naszym regionie coraz aktywniejszy w tej dziedzinie jest czeski koncern CEZ. Będzie uczestniczyć w budowie dwóch nowych reaktorów w elektrowni atomowej w Czernawodzie w Rumunii za 2,2 mld euro. Głównym inwestorem jest rumuńska firma Societatea Nationala Nuclearelectrica. Reaktory, których moc zaplanowano na 1440 MW, będą gotowe za mniej więcej siedem lat.